Pomarańczowi już w Kazaniu. Rosjanie o nas: „Możecie być dumni z tych osiągnięć”

Opublikowany przez 15 stycznia, 2018 21:37

Rozmiar czcionki : A- A A+

W poniedziałek nad ranem jastrzębska ekipa dotarła do stolicy Tatarstanu, Kazania.

Liczące ponad milion mieszkańców miasto przywitało Pomarańczowych mroźną i śnieżną aurą, ale temperatura powietrza nie przekraczała kilku stopni poniżej zera. Pomarańczowi znaleźli się w jednym z najlepiej rozwiniętych gospodarczo i jednym z najbardziej uprzemysłowionych regionów Rosji, ważnym ośrodku naukowym tego kraju (11 wyższych uczelni).

Nie będzie kompletu na trybunach

Wizytówką Kazania jest Zenit – siatkarska Barcelona, klub który trzy razy z rzędu wygrał Ligę Mistrzów i jest aktualnym klubowym mistrzem świata. Chociaż powstał dopiero w 2000 roku, to zdążył już zapisać na swym koncie aż dziewięć tytułów mistrza Rosji. Liczne sukcesy upamiętnia klubowe muzeum, w którym gabloty wręcz uginają się od trofeów. Klub napędzany jest pieniędzmi największego światowego wydobywcy gazu – firmy Gazprom.

Reklamy z wizerunkiem gwiazdorów Zenitu witają przyjezdnych już praktycznie na wylocie z lotniska. Niemniej jednak we wtorek nie będzie kompletu widzów na trybunach. – Pora meczu nie sprzyja dobrej frekwencji. W momencie rozpoczęcia meczu wielu ludzi będzie jeszcze w pracy – tłumaczy Aleksander Pszenicznyj, osoba odpowiedzialna za kontakty z mediami w rosyjskim klubie. Jego zdaniem w przepięknej hali mogącej pomieścić cztery i pół tysiąca widzów, podczas pojedynku z Jastrzębskim Węglem zasiądzie około trzech tysięcy fanów.

Korzystny bilans Pomarańczowych z potentatem

Rosjanie o swojej potędze mówią bez fałszywej skromności. – W tym klubie każdy wie, że trzeba wygrywać każde spotkanie, niezależnie od tego, kto stoi po drugiej stronie siatki – mówi Pszenicznyj.

Tatarzy zwracają jednak uwagę na historię i… niekorzystne dla siebie statystyki w starciach z JW. – Niewiele zespołów na świecie ma tak dobry bilans spotkań z Zenitem jak Jastrzębski Węgiel. Możecie być dumni z tych osiągnięć – podkreśla przedstawiciel najpotężniejszego klubu siatkarskiego na świecie.

Jastrzębski Węgiel mierzył się z Zenitem dotąd czterokrotnie i…trzy razy wychodził z tych konfrontacji górą. W sezonie 2007/2008 w fazie play off 12 Ligi Mistrzów jastrzębianie pokonali zespół z Kazania (wówczas grający jeszcze pod szyldem Dynama) u siebie 3:2, ale w pierwszym meczu przegrali w Rosji 0:3 i odpadli z dalszej rywalizacji. W 2011 roku podczas klubowych mistrzostw świata w Katarze wygrali z Zenitem w fazie grupowej 3:2. Natomiast w 2014 roku w czasie turnieju finałowego LM w Ankarze ograli potentata 3:2 w meczu o brąz i zajęli 3. miejsce w tych rozgrywkach.

Jastrzębie jest liderem naszej grupy. Dla nas będzie to ważny mecz, jak zresztą każdy w Lidze Mistrzów – przyznaje Tomaso Totolo, analityk w sztabie trenera Wladimira Alekny, który w przeszłości prowadził w roli pierwszego trenera jastrzębski klub.

Nie mają nic do stracenia

Pomarańczowi w poniedziałek po raz pierwszy trenowali w hali Zenitu. We wtorkowym meczu nie będą mieli nic do stracenia. Mogą tylko zyskać. – Wszyscy wiedzą, przeciwko komu gramy. Nie mamy nic do stracenia. Wygraliśmy dwa mecze w Lidze Mistrzów, jeszcze cztery przed nami. Postaramy się sprawić jakąś niespodziankę – chociażby wygrać seta, może dwa. Nie mamy presji nad sobą, może to być dla nas trochę luźniejszy mecz – uważa Leszek Dejewski, który po zakończeniu przez Klub współpracy z Markiem Lebedewem – podobnie jak w meczu z ZAKSĄ – będzie pełnić obowiązki pierwszego trenera. W kolejnym spotkaniu, w lidze z PGE Skrą Bełchatów, na ławce trenerskiej JW zasiądzie już Ferdinando De Giorgi.

Początek meczu z Zenitem o godz. 16:00 (polskiego czasu). Bezpośrednia transmisja w Polsacie Sport.