Pierwsza batalia o półfinał dla nas! [FOTO]

27.03.2019 Autor: Marcin Fejkiel
Udostępnij u siebie

W pierwszym meczu ćwierćfinału play off Jastrzębski Węgiel pokonał mistrza Polski PGE Skrę Bełchatów 3:2 i objął prowadzenie w rywalizacji toczonej do dwóch wygranych. Rewanż – w sobotę w Bełchatowie o godz. 14:45.

GALERIA ZDJĘĆ (FOT. MAGDALENA KOWOLIK, ARKADIUSZ KOGUT).

Pierwszy punkt w środowym spotkaniu zdobył Jakub Kochanowski po ataku ze środka. Za moment skuteczną akcją odpowiedział Grzegorz Kosok. Po wygranej „przepychance” na siatce przez Dawida Gunię wyszliśmy na prowadzenie 3:2. Autowy atak w kontrze Dawida Konarskiego odwrócił wynik na korzyść gości (5:4). Chwilę potem Milad Ebadipour pewnie zwieńczył kontratak i przewaga PGE Skry wzrosła do dwóch „oczek” (6:4). Niebawem mistrzowie Polski cieszyli się już z trzypunktowego prowadzenia, bo Kochanowski znów był nie do zatrzymania (10:7). Nasz zespół podejmował ryzyko w polu serwisowym, ale na tym etapie było ono nieopłacalne.W grze naszej ekipy było sporo nerwowości. Przy stanie 14:10 dla bełchatowian trener Roberto Santilli po raz pierwszy wziął przerwę na żądanie. Po pauzie Christian Fromm przerwał serię gości. Te kilka punktów straty po własnych błędach ciążyło naszej drużynie na dystansie seta. To półfinaliści Ligi Mistrzów wygrywali długie akcje, co jeszcze bardziej napędzało ich w grze (19:14). Po drugim time-oucie dla naszego szkoleniowca Konarski zdobył punkt. Pomarańczowi zabrali się do odrabiania strat. Pojedynczy blok Fromma na Mariuszu Wlazłym oznaczał rezultat 19:17 dla Skry i pierwszą przerwę na żądanie Roberto Piazzy. Po czasie Szalpuk wyraźnie pomylił się w ofensywie (18:19). Po udanie wykonanej kontrze przez Fromma wreszcie wyrównaliśmy stan seta (20:20). Kiedy w następnej akcji Konarski dorzucił asa, objęliśmy prowadzenie 21:20. Wkrótce potem tym samym popisał się Fromm i było 23:21 dla JW! Pierwsze piłki setowe dał naszej drużynie Gunia (24:22). Po jego asie serwisowym wygraliśmy też pierwszą partię (25:22).

Drugą partię otworzyła piękna akcja Juliena Lyneela. Po chwili nasz kapitan dołożył drugie „oczko” w kontrataku. Goście wyrównali za sprawą asa serwisowego Szalpuka, a następnie dzięki temu przyjmującemu objęli prowadzenie (4:3). Od tego momentu walka na boisku toczyła się cios za cios. Na chwilę zyskaliśmy przewagę, a zawdzięczamy ją nieocenionemu Lyneelowi, który zabawił się z bełchatowskim blokiem (9:8). Później prym w ataku JW wiódł Konarski, co pozwoliło naszemu zespołowi objąć dwupunktowe prowadzenie (12:10, 13:11). Po zepsutej przez Ebadipoura zagrywce utrzymywaliśmy jeszcze dwupunktowy zapas (15:13). Kiedy Kampa zaserwował tak, że piłka po przyjęciu serwu przez Szalupka wróciła na naszą stronę, Lyneel delikatnie zbił ją na stronę gości. To było równoznaczne z wynikiem 17:14 dla JW i czasem dla trenera PGE Skry. Dwa błędy Wlazłego (najpierw popsuty serwis, a następnie pomyłka w ataku) sprawiły, że na tablicy wyświetlił się rezultat 19:15. Wlazły opuścił plac gry, a zastąpił go Renee Teppan. Czteropunktową przewagę mieliśmy jeszcze przy stanie 21:17. Pomarańczowi utrzymali swój dobry rytm gry i po akcji Konarskiego zyskali setbole. Ostatnie słowo w partii także należało do Konarskiego (25:20).

Trzecia część spotkania rozpoczęła się od skutecznej akcji Wlazłego. Na prowadzenie wyprowadził nasz zespół praktycznie niezawodny dziś Konarski (3:2). Po asie serwisowym Fromma wynik brzmiał 6:4 dla JW. Mistrzowie Polski łatwo nie spasowali i za sprawą Ebadipoura wyrównali stan seta po 6. O ile dotąd nie mieliśmy większych kłopotów w przyjęciu, tak w tym secie zaczęły się one pojawiać (7:8). Mimo wszystko nie pozwalaliśmy na zbyt wiele naszym przeciwnikom, a spora w tym zasługa znakomicie broniącego Jakuba Popiwczaka i skutecznego w ofensywie Lyneela (8:8). Z zaciętej walki na moment wyszliśmy na czoło po efektownym bloku Guni na Persie Ebadipourze (11:10). Na boisku w dalszym ciągu trwał siatkarski klincz (13:13). Blok Kampy na Szalpuku ponownie dał prowadzenie JW (14:13). Po kontrze Konarskiego zyskaliśmy dwupunktowy zapas (17:15). Niestety dla nas, goście zdołali znów wyrównać (18:18). Wówczas o czas dla swojego zespołu poprosił Roberto Santilli. Po nim Kosok zdobył punkt. Ale mistrzowie Polski raz jeszcze przycisnęli i dzięki Wlazłemu wyszli na prowadzenie 21:20, a następnie dorzucili kolejne „oczko”. Tym razem również w roli głównej wystąpił Wlazły (20:22). Bełchatowianie skorzystali z szansy i doprowadzili do piłek setowych (24:22). W grze utrzymał nas Konarski. A potem w ataku pomylił się Ebadipour (24:24)! Skra po raz drugi zyskała okazję do skończenia partii. Na nasze szczęście Karol Kłos przestrzelił w zagrywce. Chwilę potem hala była już w euforii, bo to nasz zespół zyskał piłki meczowe! Duża w tym zasługa skutecznego do bólu Konarskiego (26:25). Mistrzowie kraju ponownie jednak wyrównali. Następnie Konarski znowu zapewnił nam meczbole. I tym razem bełchatowianie pozostali w grze, a wkrótce potem byli już na prowadzeniu. Seta na ich korzyść zwieńczył Ebadipour (29:27).

W czwartą część spotkania lepiej weszli goście (2:0, 3:1, 4:2). Mimo znakomitej interwencji w przyjęciu Popiwczaka, bełchatowianie odpowiedzieli jeszcze bardziej błyskotliwą akcją, tyle że w ofensywie, autorstwa Kochanowskiego. Przy stanie 6:2 dla PGE Skry trener Roberto Santilli wziął czas. Przy rezultacie 8:5 dla bełchatowian plac gry opuścił Lyneel, którego zastąpił Wojciech Ferens. Od stanu 10:14 Konarski pociągnął grę naszego zespołu zagrywką, a w ataku swoje zrobił Fromm i doszliśmy naszych przeciwników na różnicę punktu (13:14). Na dystansie seta do gry weszli zmiennicy: Jakub Bucki oraz Nikodem Wolański. Półfinaliści Ligi Mistrzów znów jednak zwiększyli dystans punktowy po asie Wlazłego (17:14). Po czasie wziętym przez naszego szkoleniowca Pomarańczowi raz jeszcze ruszyli do odrabiania strat (16:17). Także i tym razem nasi siatkarze nie potrafili oni dopaść swoich przeciwników (16:19). Chociaż nasz zespół starał się jak mógł, to pewnie grający bełchatowianie wygrali czwartą partię (21:25) i doprowadzili do tie-breaka.

Na piątego seta na boisko powrócili: Lyneel, Kampa oraz Konarski. I to od udanej akcji Lyneela rozpoczęła się decydująca część meczu. Po akcji Konarskiego było 3:1 dla nas, zaś za sprawą Kosoka 4:2 dla Pomarańczowych. Za moment Konarski popisał się skutecznym blokiem! Wynik 5:2 skłonił Roberto Piazzę do wzięcia przerwy na żądanie. Konarski był w tym momencie klasą dla siebie (6:2). Przy serwisie Ebadipoura mistrzowie Polski doszli naszą drużynę na różnicę jednego punktu (6:5). Sytuację uspokoił Gunia, wbijając na stronę przeciwnika potężnego „gwoździa” (7:5). Drużyny zmieniły się stronami boiska przy prowadzeniu JW 8:6. Blok Kampy na Szalpuku był równoznaczny z wynikiem 10:7. Kolejna przerwa na żądanie opiekuna Skry i nasi rywale zrobili przejście. Na prowadzenie 12:9 wyprowadził naszą ekipę znakomity w środę Konarski. Fantastyczna obrona Lyneela i atak Fromma, po którym rywale okazali bezradność, złożyły się na wynik 13:9. Przestrzelony atak przez Wlazłego dał Pomarańczowym meczbole przy rezultacie 14:11. W ostatniej akcji meczu Fromm przebił się przez blok bełchatowian, a to oznaczało nasze zwycięstwo!

MVP: Dawid Konarski.

Jastrzębski Węgiel – PGE Skra Bełchatów 3:2 (25:22, 25:20, 27:29, 21:25, 15:11)

Stan rywalizacji w play off do dwóch wygranych: 1-0 dla JW.

Jastrzębski Węgiel: Konarski, Kampa, Kosok, Gunia, Lyneel, Fromm, Popiwczak (libero) oraz Rusek, Bucki, Wolański

PGE Skra Bełchatów: Wlazły, Łomacz, Kochanowski, Kłos, Ebadipour, Szalpuk, Piechocki (libero) oraz Droszyński, Teppan, Orczyk

KONTAKT

Klub Sportowy Jastrzębski Węgiel S.A.
ul. Reja 10 44-335 Jastrzębie Zdrój
Sekretariat: administracja@jastrzebskiwegiel.pl

Biuro KS Jastrzębski Węgiel S.A.
Hala Widowiskowo-Sportowa

Al. Jana Pawła II 6
44-335 Jastrzębie-Zdrój
Tel.: 32 476 48 95

Strony www Katowice © JASTRZĘBSKI WĘGIEL 2021 Wszystkie prawa zastrzeżone | Projekt & wykonanie Strony www Będzin