Benjamin Toniutti: „Jestem gościem, który lubi wygrywać” [WIDEO]

Opublikowany przez 25 czerwca, 2021 13:41

Rozmiar czcionki : A- A A+

Zapraszamy do lektury i oglądania wywiadu z nowym rozgrywającym Jastrzębskiego Węgla Benjaminem Toniuttim.

Rozmowa z Benjaminem Toniuttim

Jaki był główny powód, dla którego po sześciu latach zdecydowałeś się przenieść z Grupy Azoty ZAKSY Kędzierzyn-Koźle do Jastrzębskiego Węgla?

– Prawdę powiedziawszy, była to dla mnie trudna decyzja. Jastrzębski Węgiel zwrócił się do mnie i robił wszystko, by mnie pozyskać. Kiedy Klub pokazuje Ci, jak bardzo zależy mu na Tobie, musisz poważnie brać pod uwagę jego ofertę. Uznałem, że może to być dla mnie czas na nowe wyzwanie. W jakiejś mierze zapisałem się w historii kędzierzyńskiego klubu i chciałbym dokonać tego samego w Jastrzębskim Węglu. I to jest właśnie to nowe wyzwanie.

Jak postrzegałeś Jastrzębski Węgiel, kiedy byłeś zawodnikiem ZAKSY?

– Cztery-pięć klubów w Polsce zawsze buduje drużyny i swoją organizację w jasnym celu. Po to, by zdobywać trofea. I Jastrzębski Węgiel należy do tego grona. W każdym jednym sezonie oczekuje się tutaj zdobywania medali. Ja jestem „gościem”, który lubi wygrywać. Z roku na rok stawiam sobie za cel zwyciężanie. I mam na myśli złoty, a nie srebrny medal. Jastrzębski Węgiel ma wszelkie dane ku temu, by te zamierzenia osiągać. Mam nadzieję, że wspólnie będziemy tego dokonywać.

Podpisałeś z naszym klubem dwuletni kontrakt z możliwością przedłużenia go o kolejne dwa lata. Czy to oznacza, że ​​wierzysz w dalekosiężne plany Klubu?

– Nie jestem typem zawodnika, który przychodzi do klubu na rok, by sprawdzić, jak to jest. Podoba mi projekt rozpisany na dłuższy czas. Wiem, że większość kolegów z drużyny też związało się z klubem dłuższymi umowami. Dla mnie ważne jest zbudowanie nowej drużyny i napisanie z tym zespołem pewnego rozdziału w historii Klubu. Dlatego mój kontrakt będzie obowiązywać na dwa najbliższe sezony z możliwością przedłużenia go o trzeci, a być może także i o czwarty sezon. Jest to dla mnie nowa przygoda, podczas której mam nadzieję coś osiągnąć i będzie to coś wielkiego.

W klubowej siatkówce osiągnąłeś wszystko. Czy w związku z tym czujesz się siatkarzem spełnionym?

– W żadnym wypadku! Tak jak wspominałem, uwielbiam zwyciężać. Chcę wygrać, ile tylko się da. W tym zawiera się istota sprawy. Z jakim nastawieniem budzisz się codziennie rano i z jaką motywacją przychodzisz na treningi, budujesz coś wspólnie z drużyną i wygrywasz. Właściwie już od czasów dziecięcych moim marzeniem było wygrać Ligę Mistrzów. I dopiąłem swego! Ale tak jak mówiłem wcześniej, już zaczynam myśleć o zdobywaniu kolejnych trofeów.

Jakie to uczucie wygrać Ligę Mistrzów?

Powtórzę: to było jedno z moich dziecięcych marzeń. A miałem ich wiele. Także tych związanych z reprezentacją narodową. Natomiast w siatkówce klubowej każdy zawodnik marzy o tym, by triumfować w Lidze Mistrzów. To klubowe mistrzostwa, najbardziej wymagające rozgrywki klubowe, które moim zdaniem jest najtrudniej wygrać. Zwłaszcza w takim sezonie, jak my mieliśmy, kiedy trafiliśmy na bardzo mocną „drabinkę” w fazie pucharowej rozgrywek. Pokonaliśmy trzy najlepsze drużyny w klubowej siatkówce na świecie, więc zdecydowanie zasłużyliśmy na to zwycięstwo. Jestem niezwykle z tego dumny i mam nadzieję to kontynuować.

Jak potraktowałeś przegrany finał PlusLigi z Jastrzębskim Węglem?

– To był dla mnie trudny moment, ponieważ moim celem w ZAKSIE na zakończenie było wywalczenie dziesięciu trofeów. Mam ich dziewięć. To jedno trofeum mi uciekło. Zakładałem sobie, że wygramy w tym sezonie cztery trofea, ale nie udało się. Ale dziewięć trofeów i 12 finałów w sześć lat to też niezłe osiągnięcie. Mocno na to zapracowałem. Zatem, było mi ciężko, ale w nadchodzącym sezonie zagram w Lidze Mistrzów w barwach Jastrzębskiego Węgla…

Jakie cele stawiasz sobie w związku z występami w Jastrzębskim Węglu?

– Tak jak mówiłem, chciałbym nadal kroczyć po zwycięskiej ścieżce. W minionym sezonie Klub sięgnął po wielu latach przerwy po tytuł mistrzowski. Drużyna jest znów budowana z myślą o wygrywaniu. Łatwo nie będzie, bo konkurencja również ma podobne cele. Ale musimy zrobić wszystko, co w naszej mocy, bo to osiągnąć. Codzienną pracą, treningami. Chcemy wygrać PlusLigę, a także Puchar Polski, bo z tego co wiem, tutaj też już Klub długo czeka na to trofeum. Także w Lidze Mistrzów chcemy mocno zaznaczyć swoją obecność. Tam jest jeszcze wiele niewiadomych, bo jesteśmy przed losowaniem, ale damy z siebie maksimum.

Czy jest coś, co chciałbyś przekazać „na wejściu” fanom Jastrzębskiego Węgla?

– Mam nadzieję zobaczyć fanów w hali w trakcie nowego sezonu. COVID jest już z nami bardzo długo. I wszyscy czekamy już na to, by zagrać przy pełnych trybunach w hali. Wierzę, że w nadchodzących rozgrywkach wreszcie to się ziści. Zatem, mam nadzieję, że wkrótce się zobaczymy. Jednocześnie pragnę podziękować osobom z Klubu, które doprowadziły do tego, że mój transfer do JW stał się faktem.  Sponsorom i wszystkim, którzy przyczynili się do ściągnięcia mnie do Jastrzębskiego Węgla.

Pochodzisz z Mulhouse we wschodniej Francji. Opowiedz nam coś o swoim rodzinnym mieście.

– Moja rodzina pochodzi z okolic Miluzy leżącej blisko granicy z Niemcami. Tam się urodziłem i spędziłem dzieciństwo. W wieku 15-16 lat przeniosłem się do Montpellier, gdzie mieści się centralny ośrodek siatkarskiego szkolenia. Obecnie wraz z moją rodziną mieszkamy na południu Francji w Sète, blisko morza.

Jakie są Twoje pasje? Jak spędzasz czas poza siatkówką?

Siatkówka stanowi znaczącą część mojego życia. Jestem wielkim fanem tej dyscypliny. Prawdopodobnie będę chciał zostać przy siatkówce po zakończeniu kariery. Nie wiem jeszcze w jakiej roli, ale naprawdę ją uwielbiam. Natomiast poza siatkówką lubię spędzać czas z moją rodziną, oglądać filmy, seriale czy wyjść do dobrej restauracji. Wiodę spokojne życie wraz z moimi najbliższymi i przyjaciółmi. Ale siatkówka to kawał mojego życia. 

Rozmawiał Marcin Fejkiel