Węgrzy zakażeni koronawirusem i nie zagrają w LM. Jastrzębski Węgiel wyruszył w drogę do Rumunii

Opublikowany przez 8 listopada, 2020 17:20

Rozmiar czcionki : A- A A+

W dniach 10-12 listopada w rumuńskim Gałaczu zaplanowano turniej 2. rundy kwalifikacji Ligi Mistrzów z udziałem: gospodarzy – drużyny Arcada Galati, naszego zespołu oraz węgierskiego Fino Kaposvar. Już wiadomo, że Węgrzy nie wezmą udziału w zawodach nad Dunajem z powodu koronawirusa.

W niedzielę rano nasz Klub otrzymał informację od Węgrów, że w zespole z Kaposvaru w wyniku badań na obecność wirusa SARS-CoV-2 stwierdzono trzy pozytywne przypadki, a kolejni trzej zawodnicy zgłaszają objawy chorobowe, takie jak: wysoka temperatura, kaszel i ogólne osłabienie organizmu. W tej sytuacji węgierski klub podjął decyzję o rezygnacji z wyjazdu do Rumunii.

Nasz zespół jest w komplecie zdrowy. Badania na obecność koronawirusa w przypadku naszej ekipy wykonane pod koniec tego tygodnia dały w stu procentach wynik negatywny. Jastrzębski Węgiel ma na poniedziałek rano zaplanowany lot do Bukaresztu, a stamtąd autokarem ma się udać do Gałacza. Dzisiaj nasza ekipa wyjechała już na nocleg do Warszawy.

Co z wynikami badań na obecność koronawirusa, jeśli chodzi o klub rumuński? Tego nie wiadomo, gdyż mają być znane dopiero w poniedziałek!

Stanowisko Europejskiej Konfederacji Siatkarskiej CEV w sprawie rumuńskiego turnieju – w obliczu nowych okoliczności – nie jest jak dotąd znane.

Nasi siatkarze podchodzą do tej sytuacji ze zdumieniem, ale są skupieni na celu, który trzeba zrealizować.

Na pewno to my jesteśmy faworytem tego turnieju. Nie tylko „na papierze”. Myślę, że pokażemy to na boisku. O ile przyjdzie nam grać… Dla mnie przepisy CEV są niezrozumiałe. To niedopuszczalne, że my wylatujemy w poniedziałek, nie znając wyników testów wszystkich zespołów biorących udział w turnieju. Tak naprawdę, możemy w powietrzu zawrócić pilota i powiedzieć: „Wracamy, Panie pilocie, bo nie ma z kim grać.” Jeżeli jednak już tam dolecimy i okaże się, że jest z kim grać, to zrobimy wszystko ku temu, by cieszyć się z awansu – mówi Łukasz Wiśniewski, środkowy Jastrzębskiego Węgla.

————————————————————————————————————————————–

Przypomnijmy, że pierwotnie o awansie do fazy głównej rozgrywek z udziałem 20 najlepszych ekip na Starym Kontynencie miały decydować trzy turnieje (po kolei u każdego z uczestników).

Z czasem formułę zmieniono na dwa turnieje – jeden w Jastrzębiu-Zdroju (13-15 października) i drugi w rumuńskim Gałaczu.

Kiedy w naszym oraz w węgierskim zespole wykryte zostały przypadki zakażenia koronawirusem, europejska centrala siatkarska anulowała zawody w Polsce. Klub z Rumunii początkowo domagał się rozstrzygnięcia zaplanowanych w Jastrzębiu-Zdroju meczów walkowerami na ich korzyść.

Ostatecznie do tego nie doszło, ale CEV zdecydował, że przepustkę do fazy głównej rozgrywek uzyska triumfator zawodów w Rumunii w dniach 27-29 października. Te jednak również nie doszły do skutku z powodu potwierdzonych przypadków koronawirusa w rumuńskiej drużynie.

Na koniec CEV uznał, że awans do LM z kwalifikacji rozstrzygnie się w Gałaczu w dniach 10-12 listopada.

Czy rzeczywiście tak się stanie? W tej sprawie nic nas już nie zaskoczy…