Szybko, łatwo i przyjemnie. BBTS pokonany do zera

Opublikowany przez 15 października, 2016 17:54

Rozmiar czcionki : A- A A+

Sobotnie spotkanie w Jastrzębiu-Zdroju rozpoczęło się od udanej akcji Macieja Muzaja. Po asie serwisowym naszego atakującego wynik brzmiał 5:1, a to było równoznaczne z pierwszą przerwą na żądanie trenera gości, Miroslava Palguta.

Po pauzie nasz skrzydłowy kontynuował dobrą serię na zagrywce, a to wiązało się z kolejnym czasem dla bielskiej ekipy (7:1). Siatkarze BBTS-u nieco podgonili wynik przy serwisie Wojciecha Sieka (9:6), ale wówczas dał o sobie znać Muzaj. Atakujący JW. prezentował szeroki repertuar zagrań w ofensywie, a do tego dołożył blok (13:7). W pewnym momencie przewaga naszej drużyny urosła do ośmiu punktów (16:8). W tym momencie trener BBTS-u zmienił rozgrywającego (Dmitrija Starożyłowa zastąpił Krzysztof Bieńkowski) oraz atakującego (Bartosza Janeczka zluzował Paweł Gryc). Przy stanie 21:11 na placu gry pojawił się Marcin Bachmatiuk i z miejsca popisał się asem serwisowym. Rywale generalnie rzecz biorąc mieli największe problemy w przyjęciu. Po skutecznej akcji Radosław Gil – Scott Touzinsky pierwszy set zakończył się wygraną Pomarańczowych do 13.

Po lekko niemrawym początku drugiej partii (2:4), nasza drużyna szybko powróciła do dobrego rytmu gry. Najpierw Wojciech Sobala posłał na stronę rywali asa serwisowego, potem swoje „trzy grosze” dołożył skuteczny na skrzydle Salvador Hidalgo Oliva, a następnie Pomarańczowi zaczęli „częstować” bielszczan punktowymi blokami. W tym ostatnim elemencie prym wiódł duet Sobala-Lukas Kampa (16:9). W szeregach gości na placu gry zameldował się kapitan BBTS-u Kamil Kwasowski. Nasz zespół napędzany efektywnymi akcjami Muzaja śmiało parł po wygraną także i w drugim secie. Ostatnie „słowo” w tej partii należało do wprowadzonego na boisko zadaniowo Damiana Borucha, który zaserwował nie do odebrania dla przeciwników (25:14).

Dziesięciominutowa przerwa nie podziałała demobilizująco na naszą ekipę. A wręcz przeciwnie! Pomarańczowi znów mocno weszli w partię, a na boisku brylował Muzaj. Najpierw przy stanie 4:1 zaserwował asa, natomiast po czasie wziętym przez szkoleniowca gości powtórzył on swój wyczyn (6:1). Bielszczanie sprawiali wrażenie kompletnie rozbitych. Zagrywkę za zagrywką posyłali w siatkę, nie mogąc złapać żadnego punktu zaczepienia w grze. Jastrzębski Węgiel ku uciesze swoich fanów grał zaś koncertowo. Przy wyniku 13:7 trener Palgut próbował ratować trudną sytuację swojego zespołu przerwą na żądanie, ale pomarańczowa ekipa była w tym dniu nie do zatrzymania. Kampa rozgrywał z dużą swobodą i niezależnie do kogo kierował piłki, atakujący wywiązywali się ze swych powinności należycie. Przy stanie 18;11 na boisku pojawił się Jason De Rocco, który zastąpił Olivę. Wkrótce na placu gry zameldował się też kapitan JW, Patryk Strzeżek. Zmiennicy podtrzymali wysoki poziom gry, a mecz zakończył się po zepsutej zagrywce Bartłomieja Grzechnika.

MVP: Maciej Muzaj.

Jastrzębski Węgiel – BBTS Bielsko-Biała 3:0 (25:13, 25:14, 25:16)

Jastrzębski Węgiel: Muzaj, Kampa, Kosok, Sobala, Touzinsky, Oliva, Popiwczak (libero) oraz Bachmatiuk, Gil, Boruch, De Rocco, Strzeżek.

BBTS Bielsko-Biała: Janeczek, Starożyłow, Grzechnik, Siek, Vemić, Bartos, Czauderna (libero) oraz Lipiński, Bieńkowski, Gryc, Koziura (libero), Kwasowski, Modzelewski.