Wspomnienie: JW kontra Halkbank, czyli jak poskromiliśmy siatkarski gwiazdozbiór

Opublikowany przez 9 grudnia, 2019 18:21

Rozmiar czcionki : A- A A+

18 grudnia 2013 roku Jastrzębski Węgiel pokonał w Hali Widowiskowo-Sportowej naszpikowany gwiazdami zespół wicemistrza Turcji Halkbank Ankara 3:2. Wygrana ta utorowała drogę Pomarańczowym do turnieju finałowego Ligi Mistrzów, w którym ostatecznie zdobyliśmy brązowe medale tych rozgrywek!

Przed sezonem 2013/2014 zespół z Ankary wzmocniły gwiazdy najbardziej wówczas utytułowanego klubu, włoskiego Trentino Volley. W klubie ze stolicy Turcji pojawili się trener Radostin Stojczew i jego wybitni podopieczni: Kubańczyk Osmany Juantorena, Bułgar Matej Kazijski, Brazylijczyk Raphael Vieira do Oliveira, Grek Mitar Tzourits, a z czasem także Brazylijczyk Mauricio Souza. Skład wicemistrza Turcji uzupełniali zaś najlepsi gracze tureccy z Emre Baturem, Burutayem Subasim oraz Nuri Sahinem na czele. Turecki klub miał ambicje wygrania Ligi Mistrzów, ale ostatecznie sztuka ta mu się nie powiodła. W zorganizowanym w Ankarze turnieju finałowym turecki klub musiał uznać w finale wyższość rosyjskiego zespołu Biełogorie Biełgorod (1:3).

Tamta edycja LM przywołuje natomiast jedne z najwspanialszych wspomnień w historii naszego Klubu. Jastrzębski Węgiel awansował wówczas po raz drugi w swej historii do turnieju finałowego Ligi Mistrzów i tym razem (w odróżnieniu od Bolzano), wywalczył w nim brązowe medale, pokonując w meczu o 3. miejsce rosyjskiego giganta Zenit Kazań (3:1)!

Zanim jednak do tego doszło, kibice w Jastrzębiu-Zdroju przeżyli jeden z najbardziej emocjonujących i bodaj jeden z najlepszych meczów w ogóle rozegrany w jastrzębskiej Hali Widowiskowo-Sportowej.

Tak oto relacjonowaliśmy to spotkanie na naszej stronie internetowej:

Genialne zakończenie siatkarskiego roku. Jastrzębski pokonuje wielki Halkbank i wygrywa grupę „F” Ligi Mistrzów!

Po trwającym blisko dwie i pół godziny pasjonującym meczu Jastrzębski Węgiel pokonał 3:2 faworyzowany Halkbank Ankara i zakończył fazę grupową Ligi Mistrzów na pierwszym miejscu w swojej grupie.

Środowe spotkanie mogło uraczyć nawet największych malkontentów. I chociaż zespół Lorenzo Bernardiego przystąpił do niego bez dwóch kluczowych graczy: Alena Pajenka oraz Michała Łasko (kapitan JW doznał urazu podczas wtorkowego treningu), to drużyna była niezwykle zmobilizowana i każdy zawodnik stanął na wysokości zadania.

Prym w jastrzębskich szeregach wiódł Michał Kubiak, który na ten pojedynek przejął obowiązki kapitana zespołu. Przy stanie 6:6 w pierwszym secie jastrzębscy kibice zamarli, bowiem po jednej z ofiarnych interwencji w obronie przyjmujący pomarańczowej drużyny nieszczęśliwie upadł na boisko i z grymasem bólu wkrótce je opuścił. Do końca tej partii zastępował go Nicolas Marechal. Jastrzębianie cały czas gonili wynik i udało im się to w kluczowym momencie partii (od 22:24 do 24:24), ale dzięki punktowej zagrywce Mitara Tzouritsa to goście z Ankary byli na prowadzeniu.

Kubiak – jak się okazało z wybitym wcześniej i błyskawicznie nastawionym barkiem – powrócił na plac gry na początku drugiej części meczu. Tę jastrzębscy siatkarze rozegrali koncertowo, bijąc rywala na głowę w przyjęciu i ataku. Michal Masny najczęściej uruchamiał skrzydłowych, a Krzysztof Gierczyński i zastępujący Łaskę Mateusz Malinowski grali jak z nut. Na uwagę w tym secie zasługuje skuteczność asa tureckiego zespołu Mateja Kazijskiego. Bułgar nie skończył ani jednego z pięciu ataków i nie zdobył nawet punktu. Gospodarze wygrali tę partię wyraźnie do 18.

Trzeci set był istnym siatkarskim maratonem, który trwał ponad 40 minut! W jastrzębskich szeregach brylował Kubiak, który skończył 14 z 18 ataków! Po drugiej stronie nastąpiło przebudzenie Kazijskiego, który w ataku pomylił się ledwie raz na 10 prób. Obie drużyny miały po osiem szans na skończenie seta, ale udało się to przeciwnikom. Sprawę rozstrzygnął As Resula Tekelego (37:39).

Kiedy w czwartym secie na tablicy świetlnej pojawił się wynik 7:2 dla Halkbanku, nawet najwięksi optymiści mieli prawo zwątpić. Jastrzębianie nie potrafili znaleźć recepty na potężne zagrywki kapitana Halkbanku. Gospodarze zaczęli odradzać się dzięki zagrywce i skutecznym atakom Malinowskiego. Za chwilę było już po 11, a po ataku Masnego z piłki przechodzącej jastrzębska drużyna wyszła na prowadzenie, którego nie oddała już do końca seta.  A to oznaczało tie-break!

W decydującej części spotkania zespoły zmieniły się stronami przy stanie 8:6 dla Jastrzębskiego Węgla. Kapitalna wręcz skuteczność w ataku i na kontrze Kubiaka pozwoliła Pomarańczowym zwiększyć przewagę do czterech „oczek”. Przy stanie 13:9 Radostin Stojczew poprosił o przerwę na żądanie, po której serca jastrzębskich kibiców zabiły jeszcze mocniej. W pole serwisowe wszedł bowiem Osmany Juantorena i zaczął razić naszych graczy piekielnie mocną zagrywką. Wkrótce wynik brzmiał po 13! Na szczęście podopieczni Lorenzo Bernardiego wytrzymali napór przeciwników i zeszli z parkietu w glorii zwycięzców.

Szkoleniowiec JW. nie krył po meczu swojej ogromnej radości. – Jeśli dzisiaj na parkiecie była drużyna, która musiała to spotkanie wygrać, to byliśmy nią my. Prezentowaliśmy się lepiej we wszystkich pięciu setach. Jestem dumny z chłopaków, bo graliśmy może nie przeciwko najlepszej drużynie świata, ale na pewno przeciwko czołowym siatkarzom na świecie. W szatni przed meczem powiedziałem moim graczom, że nazwiska na koszulkach nie grają. Dziękuję wszystkim zawodnikom, ale szczególnie Michałowi Kubiakowi i Michałowi Masnemu, którzy zagrali znakomicie. „Kubi” zaprezentował się dziś wybitnie – tak podsumował mecz trener Bernardi.

Trener Stojczew uznał, że jego zespół zagrał… słabo. – Czasem to się zdarza. Nie zagraliśmy na naszym normalnym poziomie, ale trzeba przyznać, że Jastrzębski Węgiel zagrał bardzo dobrze, zwłaszcza w obronie i kontrataku – powiedział Bułgar.

Kapitan Halkbanku stwierdził, że jastrzębska drużyna wygrała zasłużenie. – Gratuluję zespołowi z Jastrzębia. Mecz był bardzo wyrównany. Mieliśmy swoje szanse, żeby go zakończyć, ale się nie udało – skomentował to spotkanie Kazijski.

Zdaniem Michała Kubiaka pierwsze miejsce w grupie nie oznacza, że w rundzie play off trafi się na teoretycznie słabszego rywala. – Na tym poziomie słabych drużyn po prostu już nie ma – skwitował bardzo zadowolony kapitan JW.

Jastrzębski Węgiel – Halkbank Ankara 3:2 (25:27, 25:18, 37:39, 25:21, 17:15)

Jastrzębski Węgiel: Michal Masny, Krzysztof Gierczyński, Mateusz Malinowski, Simon van de Voorde, Michał Kubiak, Rob Bontje, Damian Wojtaszek (libero) – Nicolas Marechal, Jakub Popiwczak, Thomas Jarmoc, Patryk Czarnowski.

Halkbank: Raphael Vieira de Oliveira, Matej Kazijski, Osmany Juantorena. Emre Batur, Mitar Tzouritz, Mauricio de Souza, Nuri Sahin (libero) – Huseyin Koc, Can Ayvazoglu, Burutay Subasi, Resul Tekeli.

Sędziowali: Andriej Zenowicz (Rosja), Gilles Gaupp (Francja).

Widzów: 2850.