Wicemistrz Polski pokonany w meczu otwarcia nowego sezonu!

Opublikowany przez Wrzesień 28, 2017 01:19

Rozmiar czcionki : A- A A+

Po zakończeniu prezentacji zespołu na nowy sezon w jastrzębskiej Hali Widowiskowo-Sportowej odbył się mecz otwarcia sezonu z PGE Skrą Bełchatów.

Zanim jednak pierwsze piłki spadły na parkiet w pojedynku brązowych medalistów z wicemistrzami kraju z zeszłego sezonu, miał miejsce miły akcent. Otóż, obecny szkoleniowiec naszych gości, Roberto Piazza, w sezonie 2014/2015 prowadził Pomarańczowych. Włoski trener otrzymał od prokurent naszego Klubu upominek w postaci tablo nawiązującego do tamtego okresu. Piazza był autentycznie wzruszony tym gestem ze strony Klubu.

Początek pierwszego seta środowego meczu należał do ekipy trenera Marka Lebedewa. W naszych szeregach nieźle prezentowali się w ataku Maciej Muzaj oraz Rodrigo Quiroga (6:3, 9:6, 14:11). Po drugiej stronie siatki było sporo błędów. Kiedy bełchatowianie uspokoili grę, zaczęli prowadzić z naszym zespołem wyrównaną walkę. W ich drużynie skutecznością imponowali Mariusz Wlazły oraz Bartosz Bednorz. Za sprawą drugiego z wymienionych graczy (mocna zagrywka) nasi przeciwnicy zyskali dwupunktowe prowadzenie (22:20). Przy stanie 24:22 nasza ekipa pokazała charakter i doprowadziła do wyrównania po 24. Później gra toczyła się cios za cios. Nasz zespół wyszedł z tego siatkarskiego klinczu obronną ręką i za sprawą Salvadora Hidalgo Olivy rozstrzygnął seta na własną korzyść.

Pierwszy fragment drugiego seta lepszy mieli bełchatowianie (3:5). Pomarańczowi szybko wyrównali stan seta po 5, a wkrótce potem byli nawet na prowadzeniu 10:9. Sytuację punktową na korzyść PGE Skry odwróciło wejście w pole serwisowe Karola Kłosa. Nasza drużyna zaczęła mieć problemy w przyjęciu, a efektem tego był rezultat 14:10 dla gości. Napędzani skutecznymi akcjami ofensywnymi Wlazłego nasi oponenci na dystansie seta zwiększyli swój stan posiadania (17:12). Kolejne przerwy na żądanie naszego trenera niewiele zmieniały. Przy stanie 18:12 dla bełchatowskiej ekipy opiekun Pomarańczowych dokonał pierwszej zmiany. Olivę zastąpił Marcin Ernastowicz. Pomarańczowym udało się nieco podgonić wynik (17:20, 20:22). Duża w tym zasługa samego Ernastowicza, który popisał się asem serwisowym skutkującym przerwą na żądanie trenera Piazza. W kolejnej akcji nasz młody przyjmujący znów świetnie zaserwował, ale wicemistrzowie Polski zdołali utrzymać piłkę w polu i zakończyć seta po swojej myśli (22:25).

Na trzeciego seta do składu Jastrzębskiego Węgla powrócił Oliva. Na początku tej partii kilka razy błysnęli nasi środkowi – najpierw Damian Boruch, a następnie Grzegorz Kosok. Punktowy blok Muzaja był równoznaczny z przerwą na żądanie szkoleniowca gości (9:7). As serwisowy Lukasa Kampy zwiększył przewagę JW do trzech „oczek” (14:11). Pomarańczowi na dobre rozpędzili się w grze, co zawdzięczają znakomitej pracy w obronie i efektywnym kontrom (18:13, 20:14). Kolejne asy serwisowe, tym razem dwa autorstwa Olivy oznaczały rezultat 23:16 dla JW. Do Kubańczyka też należało ostatnie słowo w secie, który zamknął trzecią partię mocnym wybiciem po palcach blokujących Skry.

Od początku czwartego seta w naszym zespole zagrali Ernastowicz (za Quirogę) oraz Jakub Turski (za Borucha). JW rozpoczął tę część meczu w imponującym stylu, bo od prowadzenia 4:0. Ernastowicz i Turski zagrali bez kompleksów, pewnie punktując w kolejnych akcjach (7:1). Z czasem szansę gry dostał też Dardan Lusthaku (zmiana za Kampę) oraz Patryk Strzeżek (za Muzaja). Wejście w pole serwisowe Nikolaya Penczeva sprawiło, że rywale nie tylko odrobili straty, ale także wyszli na prowadzenie (10:9). Od tego momentu gra naszej drużyny się rozsypała, natomiast goście pewnie punktowali (11:17) i bez kłopotu dowieźli wygraną w tym secie do końca.

Na piątego seta Mark Lebedew pozostawił na placu gry zmienników. Wsparci byli oni jedynie Salvadorem Olivą w ataku oraz Jakubem Popiwczakiem na libero z wyjściowego składu. Na krótko pojawiał się też Boruch. Zespoły zmieniły się stronami przy stanie 8:6 dla JW. Rezultat 10:7 na naszą korzyść spowodował, że trener Piazza wziął przerwę na żądanie. Po niej nasz zespół nadal utrzymywał trzypunktowe prowadzenie (12:9). Moment rozprężenia i nasi rywale złapali kontakt punktowy z Pomarańczowymi (12:11), zaś w kluczowym fragmencie tej partii wyrównali stan seta (14:14). Morderczego tie-break’a zakończył pewnym atakiem Oliva.

8 października o godz. 12:30 obie ekipy spotkają się raz jeszcze w Jastrzębiu-Zdroju w meczu inaugurującym występy Pomarańczowych w nowym sezonie.

Jastrzębski Węgiel – PGE Skra Bełchatów 3:2 (31:29, 22:25, 25:17, 19:25, 20:18)

Jastrzębski Węgiel: Muzaj, Kampa, Kosok, Boruch, Oliva, Quiroga, Popiwczak (libero) Ernastowicz, Lushtaku, Turski, Strzeżek.

PGE Skra Bełchatów: Wlazły, Łomacz, Kłos, Czarnowski, Bednorz, Penczev, Milczarek (libero) oraz Romać, Katić, Janusz, Nedeljković.