Sezon zasadniczy kończymy wygraną 3:1 w Spodku [FOTO]

Opublikowany przez 19 marca, 2019 18:10

Rozmiar czcionki : A- A A+

W ostatnim meczu rundy zasadniczej nasz zespół pokonał w Derbach Śląska GKS Katowice 3:1.

Pierwszy punkt we wtorkowym spotkaniu w katowickim Spodku zdobyli gospodarze po błędzie naszego rozgrywającego Lukasa Kampy. Siatkarskie Derby Śląska od pierwszych akcji meczu miały zacięty przebieg. Po naszej stronie w dobrym stylu wszedł w mecz przyjmujący Wojciech Ferens, który pewnie wieńczył akcje z szóstej strefy. Od stanu 6:6 naszej drużynie udało się odskoczyć na dwa punkty, a Pomarańczowi zawdzięczają to głównie błędom własnym katowiczan. Za chwilę jednak był remis (8:8). Dwie skuteczne akcje Emanuela Kohuta wyprowadziły katowicki zespół na prowadzenie 13:11. Stan seta wyrównaliśmy za sprawą Dawida Guni, który zablokował Rafała Sobańskiego (14:14). Dwie pomyłki Bartosza Krzyśka w ofensywie ponownie zapewniły przewagę naszej ekipie (16:15). Po czasie wziętym przez trenera Piotra Gruszkę, Wojciech Sobala zaatakował w aut (17:15). Na dystansie seta szansę gry otrzymali: Jakub Bucki, Nikodem Wolański oraz Paweł Rusek. As serwisowy Buckiego dał naszej drużynie prowadzenie 21:18. Liderem naszego zespołu w ataku był w pierwszym secie Ferens (22:19). Pierwsze piłki setowe zapewnił Pomarańczowym Dawid Konarski (24:20). Raz nasi rywale zdołali się wybronić, ale w kolejnej akcji Gunia nie dał szans katowiczanom, pewnie atakując ze środka.

GALERIA ZDJĘĆ (FOT. MAGDALENA KOWOLIK, ARKADIUSZ KOGUT).

Druga partia rozpoczęła się od efektywnej akcji na skrzydle Tomasa Rousseaux. Za moment jednak Pomarańczowi odpowiedzieli efektownym atakiem Christiana Fromma z drugiej piłki oraz blokiem Ferensa na Krzyśku (2:1). Później, podobnie jak to miało miejsce w tym fragmencie seta w pierwszej partii, na boisku trwała regularna wymiana ciosów (6:6). W naszych szeregach ciężar kończenia akcji spoczywał głównie na Konarskim oraz Ferensie. Udany blok Grzegorza Kosoka na Kohucie pozwolił JW odskoczyć na dwa „oczka” (11:9). Wkrótce potem było jeszcze lepiej z naszego punktu widzenia. Dominik Depowski wyraźnie pomylił się w ataku, natomiast w kolejnej akcji Fromm nie dał szans przeciwnikom w kontrze (14:10). W GKS-ie nastąpiła podwójna zmiana z rozgrywającym i atakującym, ale to Pomarańczowi wciąż byli w natarciu (16:11). As serwisowy Konarskiego spowodował, że nasza przewaga wzrosła do sześciu punktów (18:12). Po czasie wziętym przez opiekuna GKS-u Konarski raz jeszcze zaserwował nie do odbioru. Niebawem, w tym elemencie popisał się Fromm, co przełożyło się na wynik 21:13. Pewnie grający jastrzębianie bez większych kłopotów dokończyli drugą partię na swoją korzyść (25:18).

Trzecią część meczu w dobrym stylu otworzyli gospodarze, w szeregach których na zagrywce wyróżniał się zmiennik Bartłomiej Krulicki (4:1). Dzięki skutecznemu w ataku Konarskiemu przewaga GKS-u zmalała do dwóch „oczek” (6:4). W katowickim zespole błyszczał w tym czasie wprowadzony w drugim secie Karol Butryn. Ale Pomarańczowi nie pozwolili rywalom za mocno się rozkręcić i po potężnym nabiciu przez Ferensa piłki na blok, wynik brzmiał 8:7. Niestety, nie zdołaliśmy pójść za ciosem, natomiast katowiczanie mocno dali nam się we znaki w bloku (12:7). Szansę pokazania swych umiejętności otrzymał Patryk Czyrniański, ale on także miał kłopot z przebiciem się przez szczelny blok Gieksy. Do gry wrócił więc Ferens. Największym atutem katowiczan w tym fragmencie spotkania była zagrywka, z której przyjęciem nie radzili sobie nasi siatkarze. Do czasu. Nasz zespół wreszcie zerwał się do odrabiania strat (od stanu 19:11 do wyniku 19:16), a w końcówce seta była to już pogoń wręcz szaleńcza i co najważniejsze skuteczna (23:23)! Kapitalną pracę na zagrywce wykonał w tym czasie Bucki. Pomimo obronionych trzech setboli musieliśmy uznać wyższość GKS-u w tej partii (26:28).

Mimo przegranej w trzecim secie JW przystąpił do czwartego seta ze sporym animuszem. Ton grze naszego zespołu nadawał Ferens (5:3). Gospodarze wyrównali wynik za sprawą dobrze blokującego Krulickiego. Potem sytuacja powtórzyła się. Znów mieliśmy dwa „oczka” w zapasie, i znów udanym blokiem popisał się Krulicki (8:8). Kluczowym fragmentem tego seta było wejście Ferensa w pole serwisowe w środku partii. Przy jego mocnych serwisach piłka wracała na naszą stronę, a Fromm atakował wówczas tak, że rywale byli bezradni. Niemiec swoje dokładał też w wybloku i kontrach, a efektem tego był rezultat 16:11 dla Pomarańczowych. Przy kilkupunktowym prowadzeniu naszej drużynie grało się swobodnie, a nasi przeciwnicy z każdą kolejną akcją tracili rezon (19:13). Jastrzębski Węgiel nie wypuścił z rąk swojej przewagi i rozstrzygnął czwartego seta i cały mecz na swoją korzyść.

Tym samym nasz zespół zakończył sezon zasadniczy z bilnasem 17 zwycięstw i 7 porażek. W ćwierćfinale play off zmierzymy się albo z PGE Skrą Bełchatów, albo Aluronem Virtu Wartą Zawiercie. Rywala w walce o półfinał poznamy w weekend, zaś pierwszy mecz w rywalizacji do dwóch wygranych zagramy u siebie 27 marca. Godzina meczu nie jest jeszcze znana.

MVP: Wojciech Ferens.

GKS Katowice – Jastrzębski Węgiel 1:3 (21:25, 18:25, 28:26, 18:25)

GKS Katowice: Krzysiek, Komenda, Rousseaux, Sobala, Kohut, Sobański, Mariański (libero) oraz Quiroga, Depowski, Fijałek, Butryn, Woch

Jastrzębski Węgiel: Konarski, Kampa, Kosok, Gunia, Ferens, Fromm, Popiwczak (libero) oraz Bucki, Rusek, Wolański, Czyrniański