Siła charakteru! Od 0:2 do 3:2 z ONICO AZS Politechniką Warszawską!

Opublikowany przez 10 grudnia, 2016 15:26

Rozmiar czcionki : A- A A+

Pierwszy punkt w sobotnim spotkaniu zdobył po mocnym ataku Salvador Hidalgo Oliva. Dwie skuteczne akcje w wykonaniu Damiana Borucha oznaczały rezultat 3:1.

Przy zagrywce Andrzeja Wrony goście wyszli na prowadzenie 5:3. As Guillaume’a Samiki zwiększył przewagę warszawian do trzech „oczek” (8:5). Nasza drużyna nie pozwoliła jednak rywalom zbytnio się rozochocić i niebawem na tablicy świetlnej pojawił się już wynik remisowy (10:10). W kolejnym fragmencie seta trwała regularna wymiana ciosów, z tym że to nasz zespół ciągle „gonił” wynik. Z naszego punktu widzenia pocieszające było to, że goście psuli sporo zagrywek. Później w pole serwisowe powędrował Oliva i zaczął razić zagrywką przeciwników. Za pierwszym razem piłka wróciła jeszcze na naszą stronę, ale skończyło się skuteczną kontrą w wykonaniu Pomarańczowych. Za drugim razem rywale byli już bezradni wobec „bomby” Kubańczyka (20:18). Po czasie wziętym przez trenera Jakuba Bednaruka Michał Filip zdobył punkt. Za chwilę atakujący dołożył kolejne „oczko” i znów był remis (po 20). Kolejna punktowa zagrywka AZS-u, tym razem autorstwa Samiki, pozwoliła warszawianom objąć prowadzenie (22:21). Efektywna akcja w wykonaniu Bartosza Kwolka dała stołecznej drużynie pierwsza piłkę setową (24:23). Nasza drużyna wyszła z opresji i za chwilę po akcji Olivy to my mieliśmy szansę na skończenie partii (25:24). Rywale też zdołali się wybronić. W końcówce szczęście uśmiechnęło się do gości. Przypadkowe odbicie zawodnika AZS wpadło w idealnie w dziewiąty metr boiska, a to oznaczało koniec seta.

W drugiego seta śmielej weszli goście, ale na szczęście nasza drużyna w porę opanowała emocje. Sprawy w swoje ręce wziął Oliva, który znów zaczął bombardować zagrywką warszawian (od 5:5 do 8:5). Kiedy do tego doszła pewna gra na lewym skrzydle Scotta Touzinsky’ego, mieliśmy tego odzwierciedlenie w sporej przewadze JW (11:7). Wtedy jednak w pole serwisowe powędrował Kwolek i wynik seta odwrócił się całkowicie (11:13). W tym czasie w naszym zespole nastąpiła zmiana. Olivę zastąpił Jason De Rocco. Ale była to krótkotrwała roszada. Niestety, od tego momentu obraz gry nie ulegał zmianie, a na parkiecie rządzili goście (18:13). Był fragment w secie, kiedy wydawało się, że możemy dojść punktowo warszawian (19:21), ale proste błędy po naszej stronie znów dały głębszy oddech przeciwnikom (19:23). Oni też po akcji Wrony zakończyli  partię na swoją korzyść (25:20).

Po 10-minutowej przerwie pierwszy punkt w trzecim secie zdobyli Inżynierowie. Następne akcje jednak należały do Pomarańczowych, a ściślej do Grzegorza Kosoka, który popisał się skutecznym blokiem, a następnie atakiem z piłki przechodzącej (4:3). Pewna gra naszych skrzydłowych przyniosła nam prowadzenie 9:6. Do tego rywale wreszcie sami również zaczęli popełniać błędy (14:9). Dotyczy to zwłaszcza Michała Filipa, który mylił się zarówno w ataku, jak i na zagrywce (15:10).  Warszawianie niebezpiecznie zbliżyli się punktowo, ale wówczas dał o sobie znać Oliva, który wbił w ich część boiska potężnego „gwoździa” (16:12). Przy stanie 19:14 dla JW. trener gości dokonał roszady na rozegraniu. W naszych szeregach zadaniowo na zagrywkę wszedł Radosław Gil. Nasza drużyna złapała swój rytm gry i nie oddała już pola rywalom w tym secie. W końcówce błyszczał Oliva, ale ostatnie słowo w secie należało do Borucha, który lekkim atakiem zaskoczył przeciwników (25:18).

Początkowy fragment czwartego to przewaga warszawian 2:0, a następnie regularna siatkarska bitwa. Na cios rywali nasza drużyna odpowiadała jeszcze mocniejszym uderzeniem (8:8). Na placu gry pojawił się też kapitan Patryk Strzeżek, który zastąpił Muzaja. Ze znakomitej strony pokazywał się Jakub Popiwczak, broniąc nieprawdopodobne piłki w defensywie. Po niesamowitym ataku Olivy z piłki dogranej z dziewiątego metra był remis po 13, a za moment przewaga Pomarańczowych wynosiła już dwa punkty (15:13). Potem nasza drużyna cały czas trzymała rywali na dwupunktowy dystans, a kiedy Jakub Kowalczyk pomylił się w ataku, prowadzenie Pomarańczowych wzrosło do trzech „oczek” (20:17). Po czasie wziętym przez szkoleniowca ONICO, rywale zdobyli punkt. Naszemu zespołowi w niczym to jednak nie przeszkodziło. Jastrzębski Węgiel nie pozwolił na więcej stołecznej drużynie, a spora w tym zasługa Olivy. Akcja Touzinsky’ego zamknęła seta na korzyść Pomarańczowych w stosunku 25:20.

Decydująca część meczu rozpoczęła się udanego bloku Borucha na Waldemarze Świrydowiczu. Po fantastycznej akcji Olivy prowadziliśmy 5:3, a za moment 6:4. As serwisowy Kwolka wyrównał stan seta po 6. Zespoły zmieniły się stronami przy dwupunktowym prowadzeniu Jastrzębskiego Węgla. Popsuty przez Wronę serwis oznaczał rezultat 9:7, a po pomyłce  Filipa w ataku było 10:8. Rywale jednak nie odpuszczali.  Pawłowi Zagumnemu puściły nerwy i za kłótnie z sędzią został ukarany czerwoną kartką, a to oznaczało kolejny punkt dla JW. Po akcji Olivy zyskaliśmy pierwsze piłki meczowe (14:11). Raz rywale zdołali się wybronić, ale wobec kolejnego ataku Kubańczyka okazali się bezradni.

MVP: Salvador Hidalgo Oliva.

Jastrzębski Węgiel – ONICO AZS Politechnika Warszawska 3:2 (28:30, 20:25, 25:18, 25:20, 15:12)

Jastrzębski Węgiel: Muzaj, Kampa, Kosok, Boruch, Touzinsky, Oliva, Popiwczak (libero) oraz Ernastowicz, Bachmatiuk, Gil, Strzeżek

ONICO AZS Politechnika Warszawska: Kowalczyk, Zagumny, Wrona, Samica, Filip, Kwolek, Gruszczyński (libero) oraz Firlej, Świrydowicz, Mikołajczak, Halaba