Czwarty mecz, trzecie zwycięstwo. Pomarańczowi wywożą dwa punkty z Sosnowca [FOTO]

Opublikowany przez Październik 29, 2018 18:48

Rozmiar czcionki : A- A A+

W meczu 4. kolejki PlusLigi Jastrzębski Węgiel pokonał na wyjeździe MKS Będzin 3:2.

Poniedziałkowe spotkanie w sosnowieckiej hali przy Żeromskiego „otworzył” udaną akcją z szóstej strefy Christian Fromm. Chwilę potem Grzegorz Kosok dołożył punkt blokiem i prowadziliśmy 3:0. Skuteczny atak Dawida Konarskiego po rękach blokujących MKS-u przyniósł naszej drużynie szóste „oczko” przy dwóch punktach gospodarzy, a to było równoznaczne z pierwszą przerwą na żądanie szkoleniowca ekipy z Będzina Gido Vermeulena. Czteropunktowy zapas utrzymaliśmy do stanu 14:10. Moment dekoncentracji naszego zespołu przy serwisie Lincolna Williamsa i nasi rywale zbliżyli na się na różnicę jednego punktu (14:13). Po czasie wziętym przez Ferdinando De Giorgiego MKS wyrównał stan seta. Serię zagłębiowskiej drużyny przerwała dopiero skuteczna „kiwka” Fromma. Błąd Juliena Lyneela w ataku odwrócił wynik na korzyść będzinian (17:16). Za moment Francuz zrehabilitował się i pewnym atakiem ponownie wyprowadził Pomarańczowych „na czoło” (19:17). Udany blok Piotra Haina na Jakubie Peszczce zwiększył naszą przewagę do trzech punktów (22:19). Po czasie wziętym przez trenera gospodarzy Konarski dołożył kolejny blok, natomiast w – jak się okazało – ostatniej akcji seta Williams przestrzelił w polu serwisowym (25:21).

GALERIA ZDJĘĆ (FOT. MAGDALENA KOWOLIK).

Drugiego seta będzinianie rozpoczęli ze sporym animuszem. W ich szeregach świetnie na lewym skrzydle prezentował się Jakub Peszko. Po asie serwisowym Williamsa MKS prowadził 7:3, ale nasz zespół szybko się pozbierał i wkrótce przewaga drużyny z Będzina wynosiła już tylko dwa punkty (8:6). Później, głównie wskutek naszych błędów własnych, MKS ponownie zbudował kilkupunktowe prowadzenie (11:7). Naciskamy jednak przez Pomarańczowych równie szybko roztrwonił swoją przewagę (11:10). Czas wzięty przez trenera Vermeulena uspokoił sytuację na boisku po stronie gospodarzy, a dwa asy serwisowe Williamsa postawiły nasz zespół w trudnej sytuacji (12:16). Podbudowani takim obrotem sprawy będzinianie nabrali większej swobody w grze (18:14). Dowodem na to były kolejne asy serwisowe po ich stronie, tym razem autorstwa Jake’a Langloisa (21:16, 23:16). Odpowiedzią na to była punktowa zagrywka w wykonaniu Lukasa Kampy (23:18). Mimo iż nasz zespół raz jeszcze przycisnął MKS, to będzinianie nie wypuścili swej szansy z rąk i wygrali drugiego seta 25:21.

Na początku trzeciego seta swoją obecność na parkiecie „potwierdził” zdobytym punktem Salvador Hidalgo Oliva, który jeszcze w końcówce drugiej odsłony zmienił Fromma (2:0). Gospodarze szybko się otrząsnęli (6:5), ale potem „do głosu” doszedł Konarski i ponownie wyszliśmy na prowadzenie. Błędy własne Peszki oraz Grzechnika kosztowały będzinian utratę kolejnych „oczek”, natomiast Pomarańczowi skrzętnie skorzystali z tych prezentów (9:6).  Na nasze nieszczęście będzińska ekipa znów włączyła swoją potężną zagrywkę, potem dołożyła jeszcze efektywny blok, a skutkiem tego było wyrównanie stanu seta po 12. Przy stanie 13:12 dla MKS-u „Fefe” De Giorgi dokonał kolejnej roszady – za Konarskiego wszedł Jakub Bucki. Chwilę później szkoleniowiec JW sięgnął po jeszcze głębsze zmiany – Kampę „zluzował” Nikodem Wolański, natomiast Haina – Dawid Gunia. Pomimo ambitnej gry zmiennicy nie byli w stanie odwrócić losów seta, a świetnie serwujący będzinianie poszli za ciosem i wyszli na prowadzenie w całym meczu 2:1.

Pierwszy fragment czwartego seta to wyraźna przewaga Pomarańczowych, którą zbudowali dzięki pewnej grze blokiem i błędom własnym Williamsa. Gospodarze przetrzymali jednak trudny moment i wkrótce powrócili do gry. Fromm, który ponownie zameldował się na placu gry, starał się uprzykrzać życie rywalom zagrywką (10:5), co skłoniło opiekuna MKS-u do wzięcia przerwy na żądanie. Jastrzębski Węgiel nadal wywierał na przeciwnikach presję zagrywką (tym razem Kosok), co skutkowało rezultatem 16:10 dla naszej drużyny. Kiedy Fromm sprytnie okiwał będzinian, mogliśmy wziąć głębszy oddech (19:12). W tym secie to nasi przeciwnicy zupełnie pogubili się w przyjęciu i ataku, a Pomarańczowi bez kłopotu sięgnęli po wygraną w partii i doprowadzili do tie-breaka.

Tie-break zaczął się po myśli naszego zespołu. Duża w tym zasługa czujnego na siatce Konarskiego oraz skutecznego w ofensywie Haina (4:1). Kontynuacja dobrej gry blokiem (Kosok) poskutkowała wynikiem 8:4 dla JW. Pomarańczowi odzyskali pewność siebie, ich gra ponownie nabrała właściwego rytmu, a to przełożyło się na rezultat 12:7. Nasz zespół utrzymał koncentrację do końca i po błędzie będzinian w polu serwisowym sięgnął po wygraną w secie do 10 i całym meczu 3:2.

MVP: Lukas Kampa.

MKS Będzin – Jastrzębski Węgiel 2:3 (21:25, 25:21, 25:19, 13:25, 10:15)

MKS Będzin: Williams, Kozub, Ratajczak, Grzechnik, Peszko, Langlois, Potera (libero) oraz Kowalski, Faryna.

Jastrzębski Węgiel: Konarski, Kampa, Kosok, Hain, Lyneel, Fromm, Popiwczak (libero) oraz Wolański, Hidalgo Oliva, Bucki, Gunia, Rusek.