Czwarty mecz w lidze i czwarty komplet punktów pod wodzą Roberto Santilliego [FOTO]

Opublikowany przez Luty 3, 2019 18:10

Rozmiar czcionki : A- A A+

W meczu 17. kolejki PlusLigi Jastrzębski Węgiel pokonał 3:0 MKS Będzin.

Na mecz z ostatnią drużyną tabeli PlusLigi trener Roberto Santilli desygnował skład z dwoma zmianami w porównaniu z „żelazną” szóstką, jaką zwykle posyła w ligowy bój. Piotra Haina w wyjściowej szóstce zastąpił Dawid Gunia, natomiast Juliena Lyneela – Wojciech Ferens.

GALERIA ZDJĘĆ (FOT. MAGDALENA KOWOLIK).

Pierwszy punkt w niedzielnym meczu zdobył po ataku z lewego skrzydła Christian Fromm. Kiedy przewaga Pomarańczowych wzrosła do czterech „oczek”, szkoleniowiec MKS-u po raz pierwszy poprosił o przerwę dla swojego zespołu. Po pauzie goście z Zagłębia przerwali serię jastrzębian. Nasz zespół nie zwalniał jednak tempa i znów dołożył trzy punkty z rzędu (7:1). Punktowa zagrywka autorstwa Fromma oznaczała rezultat 9:2. Po naszej stronie gra wyglądała płynnie, a efektem tego było prowadzenie 12:5. To skłoniło trenera gości do wzięcia kolejnej przerwy na żądanie. Dwa punktowe bloki JW – najpierw Dawida Guni na Jake’u Langloisie, a następnie Dawida Konarskiego na Janie Fornalu – złożyły się na wynik 17:8. Potem swoje w ataku dorzucił Konarski i było 20:9. Na dystansie seta, przy bezpiecznym prowadzeniu, na placu gry zameldowali się jeszcze: Jakub Bucki, Nikodem Wolański oraz debiutujący w PlusLidze Wojciech Szwed. Jastrzębski Węgiel utrzymał wysoki poziom gry i po akcji, w której Fornal popełnił błąd w ataku, zakończył seta na swoją korzyść (25:17).

Początek drugiej odsłony miał już bardziej wyrównany przebieg. Pomarańczowi nie byli już tak pewni w przyjęciu, z czego skrzętnie skorzystali goście. W ich szeregach pewnie punktował Artur Ratajczak. Do stanu 7:7 trwała walka cios za cios. Z tego siatkarskiego klinczu wydostaliśmy się dzięki świetnej grze naszego kapitana Grzegorza Kosoka, który przytomnie punktował przeciwników (9:7, 11:8). Potem znów dobrymi blokami popisali się Konarski oraz Gunia, co przełożyło się na rezultat 13:10 dla JW. As serwisowy Lincolna Williamsa zmniejszył dystans rywali do naszej drużyny, ale już kolejna zagrywka nie wyszła tak dobrze Australijczykowi (14:12). Pomarańczowi, a konkretnie Fromm również odpowiedzieli asem  (16:13). Pomarańczowi bez najmniejszego szwanku kontynuowali swoją grę, a rywale byli bezradni (20:15). Przy stanie 21:16 ponownie swoją szansę otrzymał Wojciech Szwed i od razu popisał się skutecznym blokiem (22:16). Znakomita obrona Jakuba Popiwczaka w połączeniu z udaną kontrą Konarskiego dały wynik 23:17. Podobnie jak w pierwszej partii seta na naszą korzyść zwieńczył błąd serwisowy MKS-u (25:20).

Trzecia partia rozpoczęła się od prowadzenia gości (0:2, 1:3). Po błędzie w ataku Fornala wyrównaliśmy stan seta po 3, natomiast w następnej akcji Konarski nie dał szans rywalom w kontrze (4:3). W dalszej części seta na boisku trwała regularna wymiana ciosów. Za sprawą Konarskiego, który „wcisnął” piłkę po ataku między siatkę a ręce trzech będzińskich blokujących, zyskaliśmy dwupunktową przewagę (11:9). Niestety, szybko została ona zniwelowana przez będzinian. Pomarańczowi raz jeszcze przycisnęli MKS (skuteczny Gunia w ataku, Fromm na zagrywce) i tym razem prowadzenie JW wzrosło do trzech punktów (14:11). Akcja Ferensa blok-out utrzymała trzypunktowy zapas na korzyść naszej drużyny (16:13). Następnie, nasz kapitan Kosok w efektowny sposób powstrzymał blokiem kapitana MKS. To był moment, który odebrał ochotę do dalszej walki naszym przeciwnikom. Drużyna dowodzona przez trenera Roberto Santilliego bez większych kłopotów dotarła do szczęśliwego dla siebie finału seta i całego meczu, pieczętując tym samym czwartą wygraną w lidze pod wodzą Włocha za trzy punkty.

MVP: Lukas Kampa.

Jastrzębski Węgiel – MKS Będzin 3:0 (25:17, 25:20, 25:21)

Jastrzębski Węgiel: Konarski, Kampa, Kosok, Gunia, Ferens, Fromm, Popiwczak (libero) oraz Bucki, Wolański, Szwed

MKS Będzin: Williams, Tichacek, Langlois, Ratajczak, Grzechnik, Buchowski, Potera (libero) oraz Fornal, Gregorowicz, Faryna, Peszko