Mocny początek Pomarańczowych, ale to ZAKSA górą w Jastrzębiu-Zdroju

Opublikowany przez 13 stycznia, 2018 15:28

Rozmiar czcionki : A- A A+

W meczu 17. kolejki PlusLigi ZAKSA Kędzierzyn-Koźle pokonała Pomarańczowych 3:1.

Pierwszy punkt w sobotnim spotkaniu zdobył Maciej Muzaj obijając blok ZAKSY. W kolejnej akcji ryzykujący w polu zagrywki Lukas Kampa popełnił minimalny błąd. Dwie skuteczne kontry zwieńczone przez Mateusza Bieńka skutkowały rezultatem 4:2 dla gości. Nasz zespół miał kłopot ze skończeniem swoje pierwszej akcji, natomiast ZAKSA w kontrataku była bezlitosna (4:7). W szeregach gości bardzo korzystne wrażenie robił Rafał Szymura. Po bloku na Grzegorzu Kosoku przewaga ZAKSY wzrosła do pięciu punktów (11:6), a to skłoniło trenera Leszka Dejewskiego to wzięcia pierwszego w tym meczu czasu. Po pauzie obraz gry nie ulegał zmianie. W dalszym ciągu kędzierzynianie podbijali większość naszych ataków, a sami w ofensywie byli nie do zatrzymania (11:16). Skuteczny blok na Mauricie Torresie zmniejszył nasze straty do trzech „oczek”, a w następnej akcji Muzaj mocno obił ręce Sama Deroo (15:17). Na słowa pochwały zasługiwał nasz młody libero Karol Gdowski, który dobrze radził sobie zarówno w przyjęciu, jak i obronie. Jeszcze po udanej akcji Wojciecha Sobali utrzymywała się dwupunktowa przewaga gości (18:16), ale przy serwisie Łukasza Wiśniewskiego ZAKSA znów odskoczyła punktowo (20:16). Pomarańczowi raz jeszcze ruszyli na rywali i zmniejszyli dystans do ZAKSY do jednego „oczka” (19:20). W kluczowym momencie seta przy zagrywkach zmiennika Marcina Ernastowicza Pomarańczowi wyrównali stan seta po 23! To oznaczało przerwę na żądanie Andrei Gardiniego. Po niej Torres skończył atak. Zepsuta przez Bieńka zagrywka utrzymała nas w grze. Znakomite obrony Rodrigo Quirogi i co najważniejsze udany atak Argentyńczyka zamknęły seta na naszą korzyść (27:25).

GALERIA ZDJĘĆ (FOT. ARKADIUSZ KOGUT).

Drugiego seta ZAKSA rozpoczęła mocnym akcentem (2:0, 3:1). Po kontrze Muzaja i błędzie Deroo wynik brzmiał 3:3. Później jednak mieliśmy spory problem z zatrzymaniem Torresa w kontrze (4:7). Po czasie wziętym przez Leszka Dejewskiego nasza drużyna zaczęła odrabiać straty (7:9). Nasz zespół prezentował tę grę, do której przyzwyczaił kibiców w zeszłym sezonie i najlepszych momentach obecnych rozgrywek. Bardzo dobrą pracę w polu serwisowym wykonywał Kampa. Kapitalna „kiwka” Kosoka, który stojąc tyłem do siatki zmylił gości oznaczała rezultat 10:10. Moment dekoncentracji i geniusz Torresa w polu zagrywki sprawił, że wkrótce mistrzowie Polski znów byli na czele (16:11). Kłopoty w przyjęciu w naszej drużynie sprawiły, że ZAKSA prowadziła już 18:12. Przy stanie 14:21 Quirogę zmienił na boisku Ernastowicz. Mistrzowie kraju kontynuowali swoją dobrą grę i pewnie doprowadzili do wygranej w secie. Ostatnia akcja tej części meczu należała do Bieńka (25:17).

Trzeciego seta otworzył potężnym atakiem ten, który zakończył drugą partię, czyli Bieniek. Po asie serwisowym Muzaja wyszliśmy na prowadzenie 3:2, ale potem to goście z Kędzierzyna-Koźla nadawali ton grze (4:6, 5:7). Ilekroć nasza drużyna dochodziła rywali na różnicę punktu, ci w następnej akcji dokładali kolejne „oczko”. Natomiast od stanu 8:9 kędzierzynianie odskoczyli na cztery  punkty, a spora w tym zasługa Bieńka, który świetnie serwował. Natomiast nasz zespół nie potrafił wywrzeć presji w serwisie na przeciwniku, przez co ZAKSA cały czas utrzymywała ten kilkupunktowy dystans (16:12). Sytuacja poprawiła się, kiedy w pole zagrywki wszedł Quiroga. Jego kąśliwe serwy w Szymurę pozwoliły naszej drużynie zmniejszyć straty do ZAKSY do dwóch punktów (15:17). ZAKSA jednak nie dała się wybić z rytmu i ponownie objęła bezpieczną przewagę (21:17). Klasą dla siebie był Torres, który szalał w ataku oraz bloku (23:18). Mistrzowie Polski także i w tej partii udowodnili swoją wyższość (20:25).

Początek czwartego seta to błędy w ataku po naszej stronie, ale i zmiana na przyjęciu (Ernastowicz za Quirogę). Od stanu 3:3 goście wyszli na prowadzenie 6:3, ale nasza drużyna nie poddała się. Skuteczny serwis Hidalgo Olivy plus błędy w ofensywie Szymury pozwoliły Pomarańczowym wyrównać stan seta po 6. Na placu gry zameldował się Patryk Strzeżek, który zmienił łapiącego zadyszkę Muzaja. Na chwilę mecz ponownie nabrał  rumieńców (10:10). Dwa błędy w przyjęciu kosztowały naszą drużynę stratę punktów, a drużynie ZAKSY pozwoliły na spokojniejszą grę (14:11). Jeden z nielicznych w tym spotkaniu błędów Torresa w ataku dał nam nadzieję na wyrównanie stanu seta (13:14), ale stało się inaczej. Utytułowany rywal ponownie mógł złapać głębszy oddech (13:16). Później Pomarańczowi raz jeszcze przycisnęli przeciwnika (15:16), ale ZAKSA wciąż trzymała się twardo (16:19). Jastrzębski Węgiel walczył, na ile potrafił (19:20), ale najlepszy zespół w lidze postawił kropkę nad „i” w tym secie i całym spotkaniu, zwyciężając 3:1. Ostatni punkt w meczu zdobył najlepszy na boisku Torres.

MVP meczu: Maurice Torres.

Jastrzębski Węgiel – ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 1:3 (27:25, 17:25, 20:25, 21:25)

Jastrzębski Węgiel: Muzaj, Kampa, Kosok, Sobala, Quiroga, Hidalgo Oliva, Gdowski (libero) oraz Ernastowicz, Lushtaku, Strzeżek

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle: Torres, Toniutti, Wiśniewski, Bieniek, Deroo, Szymura, Zatorski (libero) oraz Jungiewicz, Rejno