Zacięty mecz z Indykpolem. Goście wyjeżdżają z wygraną [FOTO]

Opublikowany przez 20 lutego, 2019 18:36

Rozmiar czcionki : A- A A+

W meczu 21. kolejki PlusLigi Jastrzębski Węgiel uległ Indykpolowi AZS Olsztyn 2:3.

Pierwszy punkt w środowym meczu zdobył po ataku z piłki przechodzącej w kontrze kapitan JW Grzegorz Kosok. Błędy w ofensywie po stronie gości sprawiły, że Pomarańczowi wyszli na prowadzenie 4:1. Olsztynianie szybko jednak otrząsnęli się z letargu i po asie serwisowym Pawła Pietraszki wyrównali stan seta po 5. Wkrótce potem Jan Hadrava posłał na naszą stronę kolejną punktową zagrywkę i tym razem na czele byli siatkarze ze stolicy Warmii i Mazur. Kiedy przewaga olsztynian wzrosła do trzech „oczek” trener Roberto Santilli zareagował wzięciem przerwy na żądanie. W dalszej części seta goście utrzymywali kilkupunktowe prowadzenie, ale odgryzać próbował im się Christian Fromm. W momencie kiedy Piotr Hain zatrzymał blokiem Pietraszkę, przewaga Indykpolu AZS zmalała do dwóch punktów (12:14). Niestety, nie zdołaliśmy pójść za ciosem, a goście ponownie zbudowali bezpieczny dystans punktowy (17:12). Dopiero wejście Lukasa Kampy w pole serwisowe znacznie ożywiło grę Pomarańczowych (17:18). Od tego momentu ilekroć dochodziliśmy rywali na jeden punkt, ci w następnej akcji dokładali kolejne „oczko”. Tę „prawidłowość” odmienił dopiero skuteczny blok Juliena Lyneela na Hadravie (22:22). Po czasie wziętym przez trenera gości Francuz raz jeszcze zablokował Czecha i wyszliśmy na prowadzenie (23:22)! Popsuty serwis przez Pietraszkę zapewnił naszej drużynie pierwsze piłki setowe w tym spotkaniu. AZS wybronił się dzięki Marcelowi Luksowi (24:24). Później raz jeszcze stanęliśmy przed szansą na skończenie partii, ale goście pozostali w grze. Następnie to oni mieli setbola, ale nie wykorzystali go. Wojnę nerwów lepiej wytrzymali olsztynianie, mimo że nasz zespół miał w sumie aż siedem okazji do zamknięcia partii na swoją korzyść (31:33).

GALERIA ZDJĘĆ (FOT. MAGDALENA KOWOLIK, ARKADIUSZ KOGUT).

Drugi set rozpoczął się podobnie jak premierowa odsłona, czyli od prowadzenia JW 4:1. Po stronie AZS nieźle prezentował się w tym fragmencie meczu Robbert Andringa oraz Lux, co sprawiło, że nasza przewaga szybko stopniała do jednego „oczka” (7:6). Zaraz potem olsztyńska drużyna wyrównała stan seta. Kontrowersyjne decyzje głównego arbitra, który najpierw dopatrzył się piłki niesionej przy ataku Lyneela, a następnie dotknięcia siatki po naszej stronie (wideo weryfikacja wykazała co innego), spowodowały, że rywale objęli dwupunktowe prowadzenie (10:8). Autowy atak Miłosza Zniszczoła pozwolił nam wyrównać wynik po 11, ale za chwilę olsztynianie znów byli na czele (14:12). W naszych szeregach pewnie poczynał sobie w ofensywie Fromm (15:16). Nadal jednak nie potrafiliśmy  przełamać gości (16:18). Trener Santilli wziął czas, po którym Lyneel skutecznie wybił piłkę po rękach blokujących. Później arbiter pomylił się na naszą korzyść, odgwizdując błąd przełożenia rąk Pawłowi Woickiemu i tym sposobem na tablicy wyświetlił się remis po 20. Po czasie wziętym przez trenera Mieszko Gogola, Fromm dołożył kolejne „oczko”, a następnie goście popełnili błąd ustawienia (22:20). Szkoleniowiec gości wziął kolejną przerwę na żądanie, po której zyskaliśmy następny punkt (23:20). Piłki setowe dał naszej ekipie udany atak Konarskiego (24:21). Tym razem Pomarańczowi wykorzystali pierwszą ze swoich szans, ponieważ Pietraszko wyraźnie przestrzelił w aut (25:21).

Początek trzeciego seta to dwie udane akcje gości, na które nasz zespół odpowiedział skutecznymi akcjami Konarskiego oraz Lyneela. Chwilę potem efektywnym blokiem popisał się Kosok (4:4). Na moment wyszliśmy na prowadzenie, bo Pietraszko popełnił błąd w ofensywie (6:5). Olsztynianie imponowali grą w defensywie, ale na nasze szczęście coraz częściej mylili się w ataku (tym razem Hadrava – 7:6). Pomarańczowi prowadzili grę, ale nasi przeciwnicy nie pozwalali im na rozwinięcie skrzydeł (od 8:6 do 8:8). Kiedy odwrócili oni wynik na swoją korzyść, Roberto Santilli wykorzystał swój pierwszy time-out w tej partii. Jak się okazało, na niewiele się on zdał, bo rywale „nabrali wiatru w żagle” i znów grali jak natchnieni. Po asie serwisowym Luksa prowadzili 15:10. Podobnie jak to miało miejsce w pierwszym secie Pomarańczowi nieco pozbierali się przy serwisie Kampy (13:15). Czas dla trenera gości nie zatrzymał naszej drużyny, która za sprawą Lyneela doprowadziła do wyrównania po 15! Olsztyński AZS nadal jednak wywierał na naszej drużynie olbrzymią presję (16:18, 17:19), ale zdołaliśmy dogonić rywali dzięki Frommowi (po 19). Następnie zatrzymaliśmy blokiem Hadravę, chociaż słowa uznania należą się też Konarskiemu, który tym czasie świetnie serwował (20:19). Kolejny w tym secie czas dla Mieszko Gogola nie powstrzymał JW (21:19). Później jednak zagrywką odgryzł nam się Pietraszko i to Indykpol AZS wyszedł na prowadzenie (22:21, 23:21). Blok Kampy na Luksie dał naszej ekipie remis 23:23. Piłki setowe zapewnił JW Konarski, ale olsztyńska drużyna pozostała w grze (24:24). Później znakomicie przyjął Jakub Popiwczak, a Lyneel zrobił co do niego należało w ofensywie (25:24). I tym razem olsztynianie wyszli z opresji. Dopiero za trzecim razem Kampa posłał na stronę przeciwników taki serwis, że Lux okazał się bezradny (27:25).

Jeśli ktoś myślał, że rywale po takim ciosie odpuszczą, był w błędzie. Pierwszy fragment czwartej partii to znów regularna wymiana ciosów z obu stron przeplatana „dziwnymi” decyzjami sędziów. Od razu też zrobiło się dla nas niebezpiecznie, bo Indykpol odskoczył na dwa „oczka” (5:7). Na szczęście przytrzymaliśmy przeciwników (7:7). Na prowadzenie wyszliśmy dzięki efektownemu blokowi Kosoka na Hadravie (10:9). Zaraz potem olsztynianom nie dał szans potężnie atakujący Fromm (11:9). Po czasie wziętym przez szkoleniowca AZS, Niemiec raz jeszcze oszukał olsztynian (12:9). Była to zresztą najjaśniejsza postać w naszym zespole w tym meczu. Kiedy na swój normalny wysoki poziom wrócił Lyneel, mieliśmy tego efekt w postaci prowadzenia 15:11 dla JW. Wiele dobrego wnosił do gry także Konarski (17:14). Olsztynianie nie byliby w tym meczu sobą, gdyby łatwo odpuścili (18:17). Tak długo naciskali na Pomarańczowych, że wreszcie wyrównali wynik seta (20:20), a następnie cieszyli się już z przewagi 23:21. Jak się okazało, takiej szansy nie wypuścili już z rąk i doprowadzili do tie-breaka (25:22).

Decydująca cześć meczu nie odbiegała znacząco od poprzednich partii i również zaczęła się walki cios za cios (4:4). Grę naszej drużyny ciągnął w tym fragmencie seta Fromm. Zespoły zmieniły się stronami przy stanie 8:6 dla Indykpolu AZS. As serwisowy Luksa oznaczał wynik 10:7, a to było równoznaczne z przerwą na żądanie naszego szkoleniowca. Przy tak grającym rywalu naszej ekipie ciężko było odwrócić wynik seta. Ostatnie słowo w secie i całym meczu należało do Hadravy. Indykpol AZS Olsztyn wygrał spotkanie 3:2.

MVP: Marcel Lux.

Jastrzębski Węgiel – Indykpol AZS Olsztyn 2:3 (31:33, 25:21, 27:25, 22:25, 13:15)

Jastrzębski Węgiel: Konarski, Kampa, Kosok, Hain, Lyneel, Fromm, Popiwczak (libero) oraz Bucki, Rusek

Indykpol AZS Olsztyn: Hadrava, Woicki, Pietraszko, Zniszczoł, Lux, Andringa, Żurek (libero) oraz Gil, Kańczok, Warda, Kapelus