Kolejny tie-break w Jastrzębiu. Kolejny dla gości

Opublikowany przez 21 października, 2017 15:22

Rozmiar czcionki : A- A A+

W meczu 6. kolejki PlusLigi Assecor Resovia Rzeszów wygrała w Jastrzębiu-Zdroju z Pomarańczowymi 3:2.

Pierwszy punkt w sobotnim meczu zdobył Jastrzębski Węgiel po ataku Wojciecha Sobali. Kolejny udany atak, tym razem w wykonaniu Macieja Muzaja, skutkował wynikiem 2:1 dla JW. Później jednak zaczęliśmy popełniać błędy w ofensywie (Salvador Hidalgo Oliva, Muzaj) i to rywale wyszli na prowadzenie 4:2. Rzeszowianie cały czas byli z przodu, ale na nasze szczęście często mylili się w zagrywce. Tylko dzięki temu utrzymywaliśmy z nimi kontakt punktowy. Błąd nieczystego odbicia Aleksandra Śliwki,  a następnie udana konta Olivy pozwoliły naszej drużynie odzyskać prowadzenie (10:9). Dwa punktowe bloki na Rodrigo Quirodze, a później proste błędy naszej ekipy ponowie dały przewagę drużynie z Podkarpacia (15:12). W krótkim czasie nasz szkoleniowiec dwukrotnie wziął przerwę na żądanie (13:18), ale niewiele ona pomogła. Nadal graliśmy nienajlepiej, a po stronie gości błyszczał Francuz Thibault Rossard. Sytuacja trochę odmieniła się, kiedy na placu gry pojawił się Damian Boruch. Przy jego zagrywce odrobiliśmy nieco strat (17:21). Tym razem to Roberto Serniotti poprosił o czas. W kolejnym fragmencie seta dzięki zagrywkom Olivy zmniejszyliśmy dystans do rzeszowian do dwóch „oczek” (21:23). Nasi przeciwnicy zyskali setbole przy stanie 24:21. Dwa razy zdołaliśmy się wybronić, ale w ostatniej akcji seta Dardan Lushtaku przestrzelił w polu serwisowym (23:25).

Drugą partię rozpoczęliśmy z Boruchem i Jasonem De Rocco w składzie. Rzeszowianie od razu narzucili mocne tempo gry (0:2), ale szybko wyrównaliśmy stan seta (4:4). Skuteczny blok Grzegorza Kosoka na Jakubie Jaroszu pozwolił Pomarańczowym zyskać minimalną przewagę (6:5). W ich szeregach w dalszym ciągu brylował efektywny w ofensywie Rossard. Od stanu 7:7 znów przydarzył nam się przestój, a duża w tym „zasługa” kąśliwie serwującego Bartłomieja Lemańskiego (7:11). Pomarańczowi błyskawicznie się otrząsnęli (10:11), ale już za moment gracze Asseco Resovii mogli złapać głębszy oddech (10:13). As serwisowy najlepszego na placu gry Rossarda skutkował wynikiem 16:11. Przy stanie 18:12 Macieja Muzaja zastąpił Patryk Strzeżek. Chwilę potem Lukasa Kampę zluzował Lushtaku, bo rezultat na niekorzyść JW brzmiał 19:13. Fatalny set w wykonaniu naszej drużyny zakończył się, kiedy piłka po zagrywce Jakuba Turskiego ugrzęzła w siatce (18:25).

Na trzecią partię Pomarańczowi wyszli żelaznym składem, czyli tą samą szóstką, którą rozpoczęli spotkanie. Jedynym wyjątkiem była obecność Damiana Borucha na środku. Początek tej części meczu miał wyrównany przebieg (5:5). W kolejnej części seta na czoło znów wysforowali się gości (8:10). Przy stanie 11:8 Mark Lebedew zareagował przerwą na żądanie. Trzypunktową przewagę gości zniwelowaliśmy przy zagrywce Olivy (od 9:12 do 12:12). Później znowu ton grze nadawali podopieczni trenera Roberto Serniottiego (16:14). Czujna gra na siatce pozwoliła Jastrzębskiemu Węglowi wyrównać wynik w partii, a następnie wyjść na prowadzenie (17:16). Po naszej stronie mądrością w grze wykazywał się doświadczony Kosok (18:17). As serwisowy Olivy zwiększył naszą przewagę do dwóch „oczek” (21:19). Za moment było jeszcze lepiej, bo Kubańczyk posłał na stronę gości kolejną punktową zagrywkę (22:19). Skuteczna kontra zwieńczona przez Muzaja dała naszej ekipie pierwsze piłki setowe w tej partii (24:20). W ostatniej akcji trzeciego seta Quiroga wybił piłkę po rękach blokujących resoviaków (25:21).

Wygrany przez nasz zespół set wyraźnie dodał Pomarańczowym energii (4:1). Oliva i Muzaj odzyskali skuteczność w ofensywie (6:3). Nasi rywale zaś zaczęli popełniać błędy (7:3). Obie ekipy ryzykowały w polu serwisowym, ale notowały przy tym pomyłki, jak Rossard, a zaraz po nim Kampa (11:8). W czwartym secie nasza drużyna wyraźnie odzyskała wigor. To była wreszcie gra Pomarańczowych – pełna pasji i skuteczna (14:8). Wprawdzie goście próbowali naciskać przy serwisie Jakuba Jarosza (14:11), ale ochotę do gry odbierał im Muzaj (15:11). As serwisowy naszego atakującego był równoznaczny z rezultatem 17:12. W kolejnej części tej partii nieco roztrwoniliśmy bezpieczną przewagę (od 21:14 do 21:18), ale na szczęście mieliśmy „na posterunku” Quirogę oraz Muzaja, dzięki którym doprowadziliśmy do setboli w tej partii (24:19). Ostatnie słowo należało do Kosoka, który skończył atak z piłki przechodzącej (25:19).

Decydującą część meczu rozpoczął udanym atakiem z szóstej strefy Oliva. Po naszych błędach goście wyszli na prowadzenie 2:4. As serwisowy Marcina Możdżonka oznaczał rezultat 6:3. W kolejnej akcji rywale zablokowali Olivę, a to było równoznaczne z przerwą na żądanie Marka Lebedewa (3:7). Po pauzie Oliva wreszcie przerwał serię rzeszowian. Zespoły zmieniły się stronami przy prowadzeniu ekipy z Podkarpacia 8:4. Chwilę później szkoleniowiec JW po raz kolejny poprosił o czas, bo nasi przeciwnicy znów postawili skuteczny blok. Nadal mieliśmy ogromny kłopot z normalnym przyjęciem zagrywki w tej partii. Zniwelowanie pięciopunktowej straty okazało się niemożliwe. Seta i całe spotkanie zakończył Rossard.

MVP: Jakub Jarosz.

Jastrzębski Węgiel – Asseco Resovia Rzeszów 2:3 (23:25, 18:25, 25:21, 25:19, 8:15)

Jastrzębski Węgiel: Muzaj, Kosok, Quiroga, Kampa, Sobala, Oliva, Popiwczak (libero) oraz Boruch, Ernastowicz, De Rocco, Lushtaku, Turski,

Asseco Resovia Rzeszów: Lemański, Tichacek, Jarosz, Rossard, Śliwka, Możdżonek, Rusek (libero) oraz Masłowski (libero), Kędzierski, Krastins