Tylko punkt w meczu z MKS-em Będzin

Opublikowany przez 10 grudnia, 2017 20:38

Rozmiar czcionki : A- A A+

W meczu 13. kolejki PlusLigi MKS Będzin pokonał Jastrzębski Węgiel 3:2.

Pierwszy punkt w niedzielnym meczu zdobył asem serwisowym Jason De Rocco. Dwa błędy rozgrywającego MKS-u Łukasza Kozuba skutkowały rezultatem 4:1 dla Pomarańczowych. Kolejna pomyłka gospodarzy (tym razem Marcin Waliński) wyprowadziła nasz zespół na prowadzenie 6:3. Później jednak zespół Stelio De Rocco opanował nerwy i zaczął odrabiać straty. Przy zagrywce Artura Ratajczaka będzinianie wyrównali stan seta po 9. W jastrzębskich szeregach pewnie w ataku oraz kontrataku prezentował się Salvador Hidalgo Oliva, który kończył piłki na: 12:11, 14:12 oraz 15:13. Wkrótce potem powtórzył się scenariusz z początku partii, a więc goście wyrównali przy serwisie Ratajczaka, a po naszym błędzie w ofensywie byli nawet z przodu (17:16). Kiedy Maciej Muzaj raz jeszcze przestrzelił w ataku, na tablicy wyświetlił się wynik 20:18. W tym momencie Mark Lebedew po raz pierwszy wziął przerwę na żądanie. Po pauzie dwie akcje ofensywne JW pewnie skończył De Rocco. Tym razem to Stelio De Rocco zareagował wzięciem czasu. Za moment musiał powtórzyć ten manewr, gdyż po świetnych serwach Olivy i udanych akcjach De Rocco prowadziliśmy 22:20. Pomyłka Kozuba w polu serwisowym dała naszej ekipie pierwsze setbole. Wykorzystaliśmy od razu pierwszą z nadarzających się szans, po tym jak Lukas Kampa zaserwował asa (25:22).

Drugą partię również rozpoczęliśmy w dobrym stylu, szybko obejmując prowadzenie (5:3). Podobnie jak to miało miejsce w premierowej odsłonie nasi rywale równie szybko zniwelowali stratę (6:6). Ozdobą pierwszej części tej partii był pojedynczy blok Muzaja na Rafaelu Araujo (8:7). Pomimo tej efektownej akcji generalnie nie był to dzień naszego pierwszego atakującego. Przy stanie 9:8 dla MKS-u zmienił go Patryk Strzeżek. Wkrótce potem nasi siatkarze dwa razy zatrzymali blokiem Araujo (najpierw Oliva, a później Strzeżek) i odzyskaliśmy przewagę 11:10. Od stanu 15:14 dla będzińskiej drużyny Pomarańczowi zdobyli trzy punkty z rzędu, a spora w tym zasługa świetnie serwującego Kampy i dobrze blokującego Grzegorza Kosoka (17:15). Po czasie wziętym przez trenera De Rocco gospodarze zrobili przejście. Kolejna skuteczna kontra JW, tym razem zwieńczona przez Olivę, zwiększyła naszą przewagę do trzech „oczek” (19:16). Za chwilę było jeszcze lepiej, gdyż Kosok dołożył kolejny punktowy blok (20:16). To było równoznaczne z czasem dla trenera gospodarzy i zmianą na pozycji rozgrywającego w MKS-ie. Pewnie grający nasz zespół nie pozwolił na więcej swoim przeciwnikom. Pierwsze piłki setowe w tej partii dała nam sprytna „kiwka” De Rocco. Będący w „gazie” Kanadyjczyk w ostatniej akcji tej części meczu popisał się efektownym blokiem na Rafale Farynie.

Podbudowani wygraną w trzecim secie będzinianie rozpoczęli czwartą partię z animuszem. As Strzeżka tylko na moment wybił graczy MKS-u z uderzenia. Przy stanie 4:3 dla Jastrzębskiego Węgla na plac gry powrócił Muzaj, który zmienił Strzeżka. As serwisowy Jonaha Seifa dał naszym rywalom dwupunktowe prowadzenie (9:7). Po tej akcji Quiroga zastąpił na boisku De Rocco. Dwie udane akcje autorstwa Olivy (as serwisowy oraz skuteczna kontra) odwróciły wynik partii na korzyść JW (13:12).  Za moment to nasi przeciwnicy byli z przodu. Na szczęście po naszej stronie tempa nie zwalniał Oliva (16:15). Ważny atak z piłki przechodzącej skończył też Muzaj, co skłoniło Stelio De Rocco do wzięcia przerwy na żądanie (17:15). Atakujący JW powrócił na plac gry w dobrym stylu. Kiedy Mateusz Kowalski przestrzelił w ataku ze środka, mogliśmy wziąć głębszy oddech (20:17). Po czasie wziętym przez trenera gospodarzy MKS wyrównał stan seta! Tym razem to Mark Lebedew zastosował ten sam manewr. Obie drużyny wymieniały regularne ciosy, a jako pierwsi piłki setowe w tej partii zyskali gospodarze. I oni też postawili pieczęć na wygranej w czwartym secie (25:23).

Początek tie-break’a należał do naszego zespołu, a ściślej do Olivy, który najpierw zaserwował tak, że piłka po przyjęciu przez Marcina Walińskiego zatrzymała się na suficie, a następnie posłał na stronę rywali kolejnego asa, tym razem już „na czysto” (5:3). Ambitnie walczący będzinianie znów doprowadzili do wyrównania, a następnie wyszli na prowadzenie (7:5). Na szczęście Pomarańczowi dotrzymali im kroku. Obie drużyny zmieniły się stronami przy minimalnej przewadze JW (8:7). Od tego momentu na boisku znów trwała walka cios za cios (11:11, 13:13). Wyniszczającą walkę na parkiecie lepiej przetrwali gospodarze, którzy po autowym ataku Quirogi wygrali piątego seta i całe spotkanie 3:2.

MVP: Rafael Araujo.

MKS Będzin – Jastrzębski Węgiel 3:2 (22:25, 20:25, 25:19, 25:23, 15:13)

MKS Będzin: Araujo, Waliński, Kozub, Ratajczak, Klobucar, Grzechnik, Potera (libero) oraz Seif, Faryna, Kowalski, Yordanov

Jastrzębski Węgiel: Muzaj, Kampa, Kosok, Sobala, Oliva, De Rocco, Popiwczak (libero) oraz Strzeżek, Quiroga, Lushtaku