Olsztyńska przeszkoda nie do przejścia

Opublikowany przez 22 grudnia, 2016 21:09

Rozmiar czcionki : A- A A+

Pierwszy punkt w czwartkowym meczu zdobył po ataku ze środka Miłosz Zniszczoł. Gospodarze weszli w to spotkanie w świetnym stylu, obejmując prowadzenie 5:1.

Duża w tym zasługa mocno serwującego Jana Hadravy. Już przy stanie 7:2 Mark Lebedew zareagował przerwą na żądanie. Po pauzie punkt wywalczył kapitan JW, Patryk Strzeżek. As serwisowy w wykonaniu Jakuba Kochanowskiego zwiększył przewagę gospodarzy do sześciu „oczek” (9:3). Dwa punktowe bloki Pomarańczowych pozwoliły zmniejszyć dystans do rywali do dwóch „oczek” (10:8). W akcjach tych błysnął Grzegorz Kosok. Za moment jednak rywale znów zaczęli agresywnie zagrywać (Aleksander Śliwka), dzięki czemu ponownie zyskali bezpieczną przewagę (13:9). Nasza drużyna łatwo się nie poddała i przy serwisie Jasona De Rocco doszła przeciwników na różnicę punktu (13:12). Tym razem to Andrea Gardini poprosił o przerwę dla swojego zespołu. Skuteczny kontratak zwieńczony przez Salvadora Hidalgo Olivę dał nam wreszcie wyrównanie w secie (14:14). W kolejnym fragmencie seta walka toczyła się punkt za punkt. Kolejna efektywna kontra, tym razem w wykonaniu Kosoka, oznaczał pierwsze prowadzenie jastrzębian w meczu (19:18). Za moment mieliśmy już dwa punkty w zapasie (21:19). Przy zagrywce Wojciecha Włodarczyka AZS doprowadził do wyrównania (22:22). Mimo, że mieliśmy dwie piłki setowe, nie zdołaliśmy ich wykorzystać (od 24:22 do 24:24). Dopiero kiedy sprawy w swoje ręce wziął Oliva i zaserwował asa, mogliśmy odetchnąć z ulgą (26:24).

Początek drugiej partii to kilka świetnych akcji ze strony Kosoka, który błyszczał w ataku i bloku (4:1). Kiedy do tego swoje w ofensywie i bloku dołożył Oliva zyskaliśmy prowadzenie 7:4. Efektywny blok na Śliwce, a następnie autowy atak tego zawodnika skutkowały rezultatem 10:5 dla JW. Kolejna skuteczna akcja jastrzębian na siatce oznaczała wynik 13:8 dla naszej drużyny. Seria błędów własnych w ataku spowodowała jednak, że olsztynianie zostali „zaproszeni” do gry (13:13). Wówczas nasz trener wprowadził na plac gry Scotta Touzinsky’ego za De Rocco. Od tego momentu gra stała się wyrównana, ale w natarciu byli gospodarze. Do tego z czasem doszły kolejne błędy naszej ekipy w przyjęciu i ataku, co umożliwiło graczom Indykpolu zyskanie trzypunktowego prowadzenia (20:17). Gra naszego zespoły zupełnie zaś „siadła”. Na placu gry pojawił się Radosław Gil, ale nasi skrzydłowi w dalszym ciągu niemiłosiernie pudłowali w ataku. Trener Lebedew sięgnął po kolejne roszady (weszli Marcin Bachmatiuk oraz Marcin Ernastowicz), ale obraz gry nie uległ zmianie. Rozpędzeni olsztynianie pewnie wygrali druga partię, a ostatnie słowo w secie należało do Adriana Buchowskiego (25:18).

W pierwszym fragmencie trzeciej partii Lukas Kampa najczęściej uruchamiał w ataku Olivę, a ten odpłacał mu się kapitalną grą na lewym skrzydle (5:4). Przy serwisie Buchowskiego olsztyńska drużyna zdobyła kilka punktów w serii, wychodząc na prowadzenie 8:5. Podobnie jak w drugim secie zaczęliśmy męczyć się w przyjęciu, a największy kłopot z tym miał De Rocco. Później jednak Kanadyjczyk przebudził się zarówno w ofensywie, jak i bloku, i dystans punktowy do gospodarzy zmalał do jednego „oczka” (12:13). Za moment wyrównaliśmy stan seta, a największy udział miał w tym Kampa, który sam skończył atak! Efektywny kontratak w wykonaniu De Rocco oznaczał wynik 15:14 dla JW. W szeregach gości nieźle prezentował się w akcjach ofensywnych Włodarczyk (17:17). Na parkiecie trwała zażarta walka o każdy punkt. Blok Damiana Borucha ponownie pozwolił naszej ekipie odzyskać prowadzenie (21:20). W tym momencie trener Gardini wziął przerwę na żądanie. Po pauzie AZS doszedł nasz zespół (22:22). Niestety, to rywale utrzymali nerwy na wodzy w końcówce i to oni wygrali seta (25:23).

W czwartą część meczu nasza drużyna weszła prowadząc, a zawdzięcza to akcjom Kosoka oraz Strzeżka. As Kochanowskiego wyprowadził olsztynian na prowadzenie (5:4). Jastrzębianie odzyskali przewagę za sprawą Olivy, który ile tylko sił wybił piłkę po rękach blokujących (8:7). Potem walka na boisku toczyła się cios za cios, a prowadzenie zmieniało się raz na korzyść jednej, a raz drugiej drużyny. Błąd Kochanowskiego w ataku i zyskujemy przewagę 18:17, a za chwilę młody środkowy Indykpolu wbija gwoździa w parkiet po naszej stronie. Gra tego zawodnika mogła się podobać. Ale na nasze nieszczęście stwarzał on naszej drużynie kłopoty w przyjęciu. Pomarańczowi pozbierali się (21:21), niemiej po akcji Buchowskiego byliśmy już w poważnych tarapatach (23:21). Trener Lebedew wziął wówczas przerwę na żądanie. Po pauzie Oliva stanął na wysokości zadania, a za chwilę rywale zyskali dwa meczbole (24:22). Jastrzębski Węgiel zdołał wyjść z opresji (atak Olivy i as Strzeżka)! Co więcej, Strzeżek w kolejnej zagrywce dorzucił drugiego asa i teraz to my wyszliśmy na prowadzenie (25:24)! Olsztynianie jednak nie pękli i niestety ostatnie słowo należało do nich. To było równoznaczne z ich zwycięstwem w secie i całym meczu 3:1.

MVP: Wojciech Włodarczyk.

Indykpol AZS Olsztyn – Jastrzębski Węgiel 3:1 (24:26, 25:18, 25:23, 27:25)

Indykpol AZS Olsztyn: Hadrava, Woicki, Kochanowski, Zniszczoł, Włodarczyk, Śliwka, Żurek (libero) oraz Buchowski, Boswinkel, Makowski, Pliński.

Jastrzębski Węgiel: Strzeżek, Kampa, Kosok, Boruch, Oliva, De Rocco, Popiwczak (libero) oraz Ernastowicz, Gil, Bachmatiuk.