W Kielcach od 0:2 do 3:2. Czwarte zwycięstwo w sezonie!

Opublikowany przez 21 października, 2016 18:36

Rozmiar czcionki : A- A A+

W meczu 4. kolejki PlusLigi Jastrzębski Węgiel pokonał na wyjeździe Effector Kielce 3:2.

Początek meczu w Kielcach należał do gospodarzy. Zespół Effectora od pierwszych piłek nieźle radził sobie w obronie, a nasza drużyna miała kłopot ze skończeniem pierwszej akcji. Po asie Leo Andricia wynik brzmiał 6:3. W kolejnej akcji skuteczną kontrą popisał się jeszcze Wojciech Sobala, ale od tego momentu rywale odskoczyli naszej ekipie na pięć „oczek” (9:4). Po czasie wziętym przez trenera Marka Lebedewa, Maciej Pawliński dołożył kolejnego asa serwisowego (10:4). Przy zagrywce Scotta Touzinsky’ego nasz zespół odrobił nieco straty (11:8). Cóż z tego, skoro za moment przeciwnicy znów powrócili do swojej świetnej gry i na tablicy pojawił się wynik 14:9. W zespole Effectora solidnie prezentował się skuteczny w ofensywie Jakub Wachnik. W pewnym momencie przewaga kielczan wynosiła sześć punktów (19:13). Dobry serwis w wykonaniu Lukasa Kampy pozwolił Pomarańczowym zmniejszyć dystans do przeciwników (16:19). Po przerwie na żądanie szkoleniowca gospodarzy Kampa kontynuował świetną serię na zagrywce, a do tego doszedł skuteczny blok zespołu. Chwilę potem, za sprawą Grzegorza Kosoka, przewaga rywali stopniała już tylko do punktu (20:19). Chociaż kielczanie prowadzili już 23:20, to nasz zespół zdołał raz jeszcze dojść ich na różnicę punktu (23:22), ale ostatecznie to oni rozstrzygnęli partię na swoją korzyść (25:22).

W drugiego seta lepiej „weszli” Pomarańczowi (3:1). Podopieczni trenera Marka Lebedewa znów jednak szybko stracili prowadzenie (3:4). Dwa asy serwisowe Salvadora Olivy pozwoliły naszej drużynie zyskać dwupunktową przewagę (6:4). Blok na Touzinsky’m oznaczał remis po 8, ale wkrótce jastrzębianie odpowiedzieli tym samym i powstrzymali na siatce Wachnika. Następnie to nasz zespół był z przodu, ale radość Pomarańczowych trwała krótko. Za sprawą znakomicie dysponowanego na skrzydle Andricia kielczanie wyrównali, a potem przy serwisie Marcina Komendy wyszli na prowadzenie (14:13). Później było jeszcze gorzej, gdyż Effector zbudował trzypunktową przewagę (16:13). Na szczęście wówczas dali o sobie znać nasi środkowi Wojciech Sobala oraz Kosok, i to nasz zespół odzyskał kontrolę (18:17). Przykro to stwierdzić, ale na krótko. Nie po raz pierwszy w dzisiejszym meczu naszej drużynie przytrafił się dziwny przestój i sytuacja na parkiecie ponownie odwróciła się na naszą niekorzyść. Autowa zagrywka Macieja Muzaja była równoznaczna z przegraną także i w drugim secie.

W trzecim secie trener naszej drużyny dokonał jednej roszady w składzie, zastępując Sobalę Damianem Boruchem. Wprowadzony na plac gry  środkowy z miejsca popisał się dwoma skutecznymi blokami oraz efektownym atakiem z piłki przechodzącej (5:3). Równie efektowny pojedynczy blok Touzinsky’ego na Andriciu zwiększył prowadzenie naszego zespołu (9:4). Chwilę potem podwójny blok zastopował na siatce Wachnika i wynik brzmiał 11:5 na korzyść Pomarańczowych. Błędy własne kielczan skutkowały rezultatem 14:7 dla JW. W tym momencie na placu gry zameldował się wypożyczony z naszego Klubu do Effectora Konrad Formela, który zmienił Wachnika. As serwisowy Muzaja zwiększył dystans na naszą korzyść do dziewięciu punktów (18:9). W końcówce seta trener Lebedew pozwolił sobie nawet na zmianę Olivy na – wracającego po urazie do pełni sił – Jasona De Rocco. Partię na korzyść naszego zespołu zakończył pewnym atakiem Muzaj (25:14).

Podbudowani wygraną w trzecim secie jastrzębianie śmiało ruszyli do boju w czwartej odsłonie. Sygnał do walki dał Boruch, który najpierw skończył atak, a zaraz potem popisał się blokiem. Kolejny punktowy blok, tym razem w wykonaniu Lukasa Kampy, był równoznaczny z wynikiem 6:2 dla JW. Świetną robotę w polu serwisowym wykonywał w tym czasie Oliva. A jego akcja w kontrataku po  rozegraniu przez libero Jakuba Popiwczaka była ozdobą tej części seta. Z kolei dwa udane ataki Touzinsky’ego z piłki przechodzącej zwiększyły dystans punktowy na korzyść pomarańczowej ekipy do ośmiu „oczek” (12:4). W dalszym ciągu ze znakomitej strony pokazywał się Boruch, który wniósł mnóstwo ożywienia w szeregi jastrzębian, a do tego był skuteczny (19:10). Gra rywali zaś posypała się kompletnie (21:10). W ostatniej akcji tej części spotkania Patryk Więckowski serwując posłał piłkę w aut (25:15).

Decydująca cześć meczu rozpoczęła się od walki punkt za punkt. Nasz zespół wyszedł na prowadzenie po bloku Kosoka na Macieju Pawlińskim (5:4). Kielczanie odwrócili wynik przy mocnej zagrywce Pawlińskiego (7:6). Drużyny zmieniły się stronami przy minimalnej przewadze Effectora 8:7. As serwisowy autorstwa Olivy umożliwił nam ponowne wyjście na prowadzenie (11:10). Po czasie wziętym przez trenera Dariusza Daszkiewicza przyjmujący JW jeszcze raz zaserwował nie do odebrania. Kubańczyk opuścił pole serwisowe, gdy wynik brzmiał 13:11 dla naszej ekipy. Piłkę meczową zyskaliśmy, prowadząc 14:11. Effector łatwo się jednak nie poddał i za sprawą świetnie zagrywającego Andricia zbliżył się na różnicę punktu. Na szczęście w ostatniej akcji meczu Pomarańczowi zachowali „zimną krew” i dzięki sprytowi Touzinsky’ego wygrali tego seta i cały mecz 3:2.

MVP: Lukas Kampa.

Effector Kielce – Jastrzębski Węgiel 2:3 (25:22, 25:22, 14:25, 15:25, 13:15)

Effector Kielce: Wohlfahrstatter, Komenda, Wachnik, Pawliński, Andrić, Maćkowiak, Sobczak (libero) oraz Formela, Orobko, Antosik, Więckowski.

Jastrzębski Węgiel: Muzaj, Kampa, Kosok, Sobala, Oliva, Touzinsky, Popiwczak (libero) oraz Boruch, De Rocco, Bachmatiuk.