Znakomite otwarcie w Lidze Mistrzów. Zwycięstwo 3:0 z mistrzem Niemiec!

Opublikowany przez Grudzień 6, 2017 21:03

Rozmiar czcionki : A- A A+

W pierwszym meczu fazy grupowej Ligi Mistrzów edycji 2017/2018 Jastrzębski Węgiel pokonał mistrza Niemiec Berlin Recycling Volleys 3:0.

GALERIE ZDJĘĆ (FOT. MAGDALENA KOWOLIK, ARKADIUSZ KOGUT).

Pierwszy punkt w środowym spotkaniu zdobył nasz zespół po autowym ataku Paula Carrolla. Kilka skutecznych akcji w ofensywie w wykonaniu Salvadora Hidalgo Olivy wyprowadziło naszą drużynę na prowadzenie 4:2. Efektywna „kiwka” Lukasa Kampy zwiększyła naszą przewagę do trzech „oczek” (7:4). I taki też dystans punktowy dzielił obie ekipy na pierwszej przerwie technicznej (8:5). Kiedy Jastrzębski Węgiel osiągnął czteropunktowy zapas (11:7), trener Berlin Recycling Volleys Luke Reynolds wziął czas. Po stronie gości najwięcej problemów w grze sprawiał nam Australijczyk Carroll (11:9). Dwa błędy dotknięcia siatki przez berlińczyków skutkowały rezultatem 15:10 dla JW. Drugą przerwę techniczną poprzedziła zaś udana akcja Macieja Muzaja, który zaatakował po prostej (16:11). Przy stanie 19:14 dla JW Reynolds po raz drugi przywołał do siebie swoich podopiecznych. Jego zespół popełniał sporo błędów w grze, z czego Pomarańczowi skrzętnie korzystali. Premierową odsłonę zwycięsko na naszą korzyść zakończyła akcja, w której Wojciech Sobala skutecznie zaatakował ze środka (25:21).

Drugą partię otworzył punktowy blok autorstwa Grzegorza Kosoka. Za moment na tablicy świetlnej widniał już wynik 3:0. Dwie sprytne „kiwki” – najpierw Olivy, a następnie Jasona De Rocco oznaczały wynik 6:3 dla JW.  Na pierwszej przerwie technicznej mieliśmy pięciopunktowy zapas. Lukas Kampa często uruchamiał środkowych, a ci pewnie wywiązywali się ze swych powinności. Kiedy tylko ekipa z Berlina niebezpiecznie zbliżyła się punktowo, ich zapędy od razu ostudził potężnym atakiem Oliva (12:9). Kapitalny blok Kampy był równoznaczny z rezultatem 13:9. Przy zagrywce Roberta Kromma goście znów podgonili wynik (13:12), ale tym razem świetnie odpowiedział im Sobala. As Olivy znów pozwolił naszej drużynie złapać głębszy oddech (15:12). Drugą przerwą techniczną oznajmił atak z szóstej strefy kubańskiego przyjmującego JW (16:13). Lukas Kampa urozmaicał grę, a jego koledzy z zespołu nie mylili się w pierwszej akcji. Dwie udane akcje Stevena Marshalla (atak i as serwisowy) znów uszczupliły naszą przewagę do dwóch punktów (18:16). Po autowym ataku zmiennika Adama White’a ponownie odetchnęliśmy z ulgą (22:17). W tym momencie nic nie było już w stanie zatrzymać Pomarańczowych. Pieczęć na wygranej w drugim secie została postawiona w momencie, gdy Oliva oszukał berliński blok.

Początek trzeciego seta również należał do JW (4:1). W jastrzębskich szeregach nastąpiła zmiana na pozycji atakującego. Muzaja zastąpił Patryk Strzeżek, który udanymi akcjami dobrze wprowadził się do gry. Po kontrze Kromma nasi rywale doprowadzili do wyrównania w secie po 4, a następnie wyszli na prowadzenie. Do dobrze grającego w ekipie gości Carrolla dołączył teraz Kromm. Na pierwszej przerwie technicznej wynik brzmiał 8:6 na korzyść BR Volleys. Po ataku z drugiej piłki Sebastiana Kuhnera nasi przeciwnicy prowadzili już 10:7. Kiedy w kolejnej akcji mistrzowie Niemiec dołożyli następne „oczko”, Mark Lebedew zareagował przerwą na żądanie (7:11). Po pauzie punkt zdobył Kosok. Ofiarna gra Jakuba Popiwczaka w obronie w połączeniu ze skutecznością Olivy w kontrze zmniejszyła nasze straty do dwóch punktów (11:13). W tej części meczu mieliśmy kłopot z przyjęciem zagrywki gości. W berlińskich szeregach lepszą pracę wykonywał też zmiennik Pierre’a Pujola – Kuhner. Przy stanie 12:17 Muzaj powrócił na boisko. Kiedy goście prowadzili 18:13 wydawało się, że są już na zwycięskim kursie w tym secie, ale nasza drużyna zabrała się do odrabiania strat przy serwisie Sobali (18:18).

W kolejnym fragmencie na boisku zrobiło się nerwowo. Po jednej z akcji wideo weryfikacja pokazała na ekranie dotknięcie bloku po naszym ataku, a za moment wyświetlił się napis, iż jednak kontaktu z blokiem nie było. Na szczęście Pomarańczowi zachowali spokój w grze i nadal toczyli walkę cios z cios z rywalem (22:22). Punktowa zagrywka Strzeżka dała nam pierwsze piłki meczowe przy stanie 24:23. Po czasie wziętym przez trenera BR Volleys nasz kapitan niestety pomylił się. Za chwilę dostaliśmy kolejną szansę na skończenie meczu. Tym razem Oliva posłał na stronę gości asa serwisowego i zakończył całe spotkanie.

Jastrzębski Węgiel – Berlin Recycling Volleys 3:0 (25:21, 25:19, 26:24)

Jastrzębski Węgiel: Muzaj, Kosok, De Rocco, Kampa, Sobala, Oliva, Popiwczak (libero) oraz Strzeżek, Lushtaku, Ernastowicz

Berlin Recycling Volleys: Okolić, Marshall, Kromm, Vigrass, Carroll, Pujol, Perry (libero) oraz Kuhner, White, Bogachev