Zimny prysznic w meczu z MKS. Będzinianie górą w Jastrzębiu-Zdroju

Opublikowany przez 26 października, 2016 18:30

Rozmiar czcionki : A- A A+

Pierwszy punkt w środowym spotkaniu zdobył Maciej Muzaj, który skutecznie obił ręce blokujących MKS-u. W kolejnym fragmencie seta obie drużyny podejmowały ryzyko w polu serwisowym, ale piłka po zagrywkach najczęściej grzęzła w siatce.

Od stanu 5:6 rywale zbudowali trzypunktową przewagę, a zawdzięczają to przede wszystkim swojej wysokiej skuteczności w kontrataku. Zarówno Nathan Roberts, jak i Rafael Araujo Rodrigues prezentowali się pewnie na skrzydłach. Przy stanie 15:10 dla będzińskiego klubu trener Mark Lebedew po raz pierwszy wziął przerwę na żądanie. Po pauzie Muzaj popisał się efektywnym atakiem. Przy kąśliwej zagrywce Damiana Borucha strata do będzinian została zniwelowana do dwóch „oczek” (13:15).

f18e0163_zmien-rozmiar

Cóż z tego, skoro za chwilę Araujo powędrował w pole serwisowe i odpłacił się potężnymi serwisami (14:18). Kiedy przewaga gości wzrosła po raz drugi do pięciu punktów, szkoleniowiec naszej drużyny raz jeszcze wziął czas dla swojej ekipy. Znów podziałało to ożywczo na naszą drużynę – dystans został zmniejszony do dwóch punktów (20:22). Końcówka jednak należała do MKS-u, który po sprytnej „kiwce” Marcina Walińskiego rozstrzygnął seta na swoją korzyść  (21:25).

Początek drugiej partii był pomyślny dla Pomarańczowych (7:4), ale przeciwnicy szybko się otrząsnęli, a główna w tym zasługa Araujo, który miał dobrą serię na zagrywce (7:7). Sygnał do boju jastrzębianom dał Grzegorz Kosok, który zablokował brazylijskiego atakującego MKS-u. Kiedy w kolejnej akcji Waliński posłał w ataku piłkę w aut, Stelio De Rocco wziął czas dla swojej drużyny. As Lukasa Kampy zwiększył nasze prowadzenie do czterech punktów (11:7). Za moment sytuacja naszego zespołu była jeszcze bardziej komfortowa, bo Araujo pomylił się w ofensywie. Wówczas trener gości dokonał zmiany na pozycji atakującego (wszedł Mateusz Piotrowski). Wkrótce identyczną roszadę przeprowadził nasz szkoleniowiec, wpuszczając na plac gry kapitana Patryka Strzeżka.

f18e0385_zmien-rozmiar

Kiedy przeciwnicy niebezpiecznie zbliżyli się na różnicę dwóch punktów (19:17), Mark Lebedew zareagował przerwą na żądanie. Wkrótce jednak dystans punktowy wynosił już tylko jedno „oczko” (22:21). Zagrywka punktowa Nathana Robertsa dała będzinianom wyrównanie (23:23). Końcówka seta to była istna wojna nerwów. Pomarańczowi wykorzystali dopiero szóstego setbola i ku uciesze swoich fanów doprowadzili do wyrównania w meczu (31:29).

Na trzeciego seta Strzeżek pozostał na placu gry, a wkrótce potem nasz szkoleniowiec pokusił się o kolejną zmianę – Borucha zastąpił Wojciech Sobala. W dalszym ciągu wysoką skuteczność w ataku utrzymywał inny z naszych środkowych, Kosok. Ta część meczu zaczęła się od regularnej wymiany ciosów. Żadna ze stron nie była w stanie zbudować większej aniżeli jednopunktowa przewagi. Z każdą kolejną akcją rozkręcał się nasz kapitan, Strzeżek. W połowie partii na dwa punkty „odskoczyli” goście (13:15).

f18e0392_zmien-rozmiar

Stan seta Pomarańczowi wyrównali dzięki znakomitej „kiwce” Salvadora Olivy (18:18). Nasza radość trwała krótko, bo za chwilę znów z przodu byli będzinianie (18:20). Po przerwie na żądanie Marka Lebedewa Araujo dołożył blok (18:21). Wkrótce potem w pole serwisowe powędrował Oliva i posłał na stronę MKS-u asa, i przewaga gości stopniała do punktu (20:21). Rywali to nie zdeprymowało. Ponownie odeszli punktowo i po akcji Araujo wygrali trzecią część meczu (22:25).

Zwycięski trzeci set wyraźnie uskrzydlił będzinian. Za sprawą serii piekielnie mocnych serwów Robertsa szybko zbudowali oni bezpieczną przewagę (4:8). Na tym etapie seta w naszych szeregach rękawicę podejmował jedynie Scott Touzinsky. W pewnym momencie MKS miał pięć „oczek” w zapasie (8:13). Pomarańczowi próbowali odwrócić losy seta, ale grali nerwowo. Przy stanie 12:17 nasz trener wziął przerwę na żądanie i raz jeszcze zebrał do siebie swoją ekipę. Na próżno. Rozpędzeni siatkarze MKS-u pewnie parli po swoje, a nasz zespół mylił się na potęgę (13:20). Ich największym atutem była zagrywka, którą kompletnie zneutralizowali nasze przyjęcie. Pomimo zrywu naszych zmienników (Radosław Gil, Marcin Ernastowicz) w końcówce, to gracze MKS-u wygrali czwartego seta do 21 i całe spotkanie 3:1.

f18e0740_zmien-rozmiarf18e0611_zmien-rozmiarf18e1216_zmien-rozmiar

To było równoznaczne z pierwszą porażką Pomarańczowych w sezonie.

MVP: Łukasz Kozub.

f18e2617_zmien-rozmiar

Jastrzębski Węgiel – MKS Będzin 1:3 (21:25, 31:29, 22:25, 21:25)

Jastrzębski Węgiel:  Muzaj, Kosok, Boruch, Touzinsky, Kampa, Oliva, Popiwczak (libero) oraz Strzeżek, De Rocco, Ernastowicz, Sobala, Gil.

MKS Będzin: Waliński, Roberts, Kozub, Ratajczak, Rejno, Araujo, Potera (libero) oraz Piotrowski, Seif, Peszko.