ZAKSA nadal niepokonana w lidze [FOTO]

Opublikowany przez Luty 9, 2019 15:22

Rozmiar czcionki : A- A A+

W meczu 19. kolejki PlusLigi ZAKSA Kędzierzyn-Koźle wygrała w Jastrzębiu-Zdroju 3:0.

Nasz zespół przystąpił do sobotniego meczu w taki samym składzie, jak to miało miejsce w ostatniej ligowej potyczce, czyli bez Piotra Haina. Środkowy bloku JW od środy zmaga się z grypą i nie zdążył się wyleczyć na mecz z wicemistrzem kraju ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle. Pierwszy punkt w hicie 19. kolejki zdobyli goście, po tym jak Julien Lyneel pomylił się w ataku. Za moment Francuz zaatakował już tak, że nasi rywale byli bezradni. Początek szlagierowego starcia to regularna wymiana ciosów z obu stron. Udany atak Dawida Guni, a następnie błąd w ataku Łukasza Wiśniewskiego dały naszej drużynie dwa punkty zapasu. Za chwilę Dawid Konarski zaserwował asa, a potem Aleksander Śliwka przestrzelił w ofensywie. Wynik 10:6 skłonił trenera Andreę Gardiniego do wzięcia pierwszej w meczu przerwy na żądanie. Po pauzie nasi przeciwnicy zaczęli odrabiać starty (10:8). Pomarańczowi znów przycisnęli ZAKSĘ (13:9). Niestety dla nas kędzierzynianie przetrwali ten napór i na tablicy wyświetlił się rezultat po 13. Poważnego błędu na naszą niekorzyść w tym czasie nie ustrzegli się też sędziowie. Tym razem to nasz szkoleniowiec Roberto Santilli wziął przerwę na żądanie. Skuteczne akcje Lyneela (atak) oraz Lukasa Kampy (as) ponowie wyprowadziły JW na dwupunktowe prowadzenie (15:13). I tym razem ZAKSA zdołała szybko zniwelować stratę. Co gorsza, wkrótce potem wicemistrzowie Polski byli już na prowadzeniu (17:16). Kolejna pomyłka sędziów i nasza gra się posypała (16:20), a lider PlusLigi grał to, do czego przyzwyczaił kibiców w Polsce – twardo bronił i pewnie wieńczył kontry. Po akcji najlepszego na placu gry Śliwki kędzierzynianie wygrali premierową odsłonę 25:20.

GALERIA ZDJĘĆ (FOT. ARKADIUSZ KOGUT).

Druga partia rozpoczęła się od prowadzenie gości 3:0. Potem jednak sprawy w swoje ręce wziął Gunia. Dzięki jego blokowi oraz świetnym zagrywkom był remis 3:3. Niestety później w pole serwisowe ZAKSY powędrował Śliwka, a efektem tego był widniejący na tablicy rezultat 7:4 dla gości. Trener Santilli próbował ratować sytuację przerwami na żądanie, ale kędzierzyńska drużyna nie zwalniała tempa. Punktowe zagrywki Wiśniewskiego przełożyły się na wynik 11:5 dla ZAKSY. Przy stanie 14:9 na placu gry pojawili się zmiennicy: Jakub Bucki, Nikodem Wolański oraz Wojciech Ferens. MVP ostatniego spotkania z mistrzem Polski Bucki swoimi mocnymi atakami kilkukrotnie dał się we znaki rywalom (13:18). Po jego udanym bloku na Brandonie Koppersie zbliżyliśmy się do rywali na dystans czterech punktów (16:20), ale później Mateusz Bieniek odgryzł się nam kąśliwą zagrywką (16:22). Pomimo walki z naszej strony ZAKSA znów była górą (25:19).

Trzeciego seta również lepiej rozpoczęli kędzierzynianie. Nasza drużyna starała się dotrzymać kroku przeciwnikom (3:2), ale ci znów narzucili swoje tempo (7:4). Na placu gry za Christiana Fromma pojawił się Wojciech Ferens. Przy wyniku 8:4 dla ZAKSY trener Roberto Santilli został ukarany czerwoną kartką, co skutkowało stratą kolejnego punktu przez nasz zespół. Chwilę potem za Konarskiego na boisku zameldował się Bucki. Pomarańczowi próbowali odbudować swoją grę, ale przychodziło im to z ogromnym trudem. As Buckiego na najlepszym libero mundialu Pawle Zatorskim zmniejszył nasze straty do trzech „oczek” (12:15). Kiedy nasz kapitan Grzegorz Kosok zatrzymał blokiem Wiśniewskiego przewaga ZAKSY zmalała do dwóch punktów (16:18). Jeszcze do stanu 19:21 nasza drużyna utrzymywała dwupunktowy kontakt z wicemistrzami Polski, ale później Kaczmarek włączył „szósty bieg” i dał ZAKSIE meczbole (24:20). Kropkę nad „i” w secie i całym meczu postawił Bieniek (25:20).

MVP: Paweł Zatorski.

Jastrzębski Węgiel – ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 0:3 (20:25, 19:25, 20:25)

Jastrzębski Węgiel: Konarski, Kampa, Kosok, Gunia, Lyneel, Fromm, Popiwczak (libero) oraz Bucki, Wolański, Ferens

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle: Kaczmarek, Toniutti, Wiśniewski, Bieniek, Szymura, Śliwka, Zatorski (libero) oraz Shaw, Stępień, Koppers