Co za mecz! Co za emocje! Wygrywamy w Zawierciu po morderczym tie-breaku [FOTO]

Opublikowany przez 1 maja, 2019 18:05

Rozmiar czcionki : A- A A+

W drugim meczu o brązowy medal Pomarańczowi wygrali w Zawierciu 3:2 i w rywalizacji toczonej do trzech zwycięstw objęli prowadzenie 2-0. Mecz nr 3 odbędzie się w najbliższą sobotę w Jastrzębiu-Zdroju o godzinie 14:45.

Pierwszy punkt w środowym spotkaniu zdobyli gospodarze, po tym jak Lukas Kampa popsuł serwis. W kolejnej akcji Alexandre Ferreira skutecznie skończył kontratak. Pierwsze „oczko” w meczu zdobyliśmy za sprawą Juliena Lyneela. Dzięki efektywnej akcji Mateusza Malinowskiego wynik brzmiał 6:3 dla zawiercian. Na nasze szczęście gospodarze mylili się na zagrywce, a za moment Michał Szalacha dołożył blok (5:6). Dwie udane akcje w wykonaniu Malinowskiego wyprowadziły Jurajskich Rycerzy na prowadzenie 10:7. Rywalom dwa razy skutecznie odpowiedział Dawid Konarski (9:10). As Lyneela oznaczał wyrównanie stanu seta po 10, a za moment Bartosz Gawryszewski pomylił się w ataku. To było równoznaczne z przerwą na żądanie trenera Marka Lebedewa. Po pauzie dołożyliśmy kolejny punkt (12:10). Świetny serwis Piotra Haina w połączeniu z czujnością na siatce Szalachy dały wynik 14:11 dla JW. Kolejny as serwisowy, tym razem Konarskiego, oznaczał rezultat 16:12. Mocne zagrywki Ferreiry zmniejszyły naszą przewagę do dwóch punktów (18:16). Po czasie wziętym przez Roberto Santilliego Portugalczyk wreszcie się pomylił. Koleje pomyłki zawiercian (tym razem w ataku) sprawiły, że prowadziliśmy już 21:16. Pewnie grający Pomarańczowi bez większych kłopotów zakończyli premierową partię, a ostatnie „słowo” należało do Konarskiego, który zaserwował asa (25:19).

GALERIA ZDJĘĆ (FOT. MAGDALENA KOWOLIK).

Drugą partię rozpoczęła skuteczna akcja Marcina Walińskiego. Następnie gospodarze popełnili błąd dotknięcia siatki. Na cios Konarskiego równie dobrze odpowiedział Malinowski. Prowadzenie w secie objęliśmy po tym, jak Michal Masny popełnił błąd przełożenia dłoni na naszą stronę (4:3). Wynik na korzyść drużyny z Zawiercia odwrócił Ferreira (5:4). Po asie serwisowym Malinowskiego przewaga zawiercian wzrosła do dwóch „oczek” (7:5). Rywali powstrzymał jednak Konarski. Jak się okazało, tylko na chwilę. Wkrótce bowiem punktową zagrywką popisał się Ferreira (9:6), natomiast po błędzie Lyneela w ataku byłło już 10:6. Udany blok Haina na Malinowskim zmniejszył naszą stratę do zawiercian (10:8). Dwie skuteczne akcje Walińskiego (blok i kontratak) ponownie dały większy zapas punktowy naszym przeciwnikom (12:8). Bardzo dobrą partię rozgrywali Waliński oraz Masny (14:9). Zawiercianom próbował „odgryzać się” Konarski, ale w dalszym ciągu ich przewaga była wysoka (16:12). W międzyczasie na placu gry pojawił się Wojciech Ferens za Fromma. Pomarańczowi raz jeszcze ruszyli do odrabiania strat, a klasą dla siebie byli w tym fragmencie meczu brylujący w obronie Jakub Popiwczak (18:17) oraz błyszczący w ataku Lyneel (20:19). Zawiercianie nie dali się jednak złamać (22:19). Popsuty przez Haina serwis był równoznaczny z pierwszymi setbolami dla gospodarzy (24:20). Raz Pomarańczowi zdołali się wybronić, ale wobec ataku Semeniuka okazali się bezradni.

Pierwsza akcja trzeciego seta to skuteczny blok Fromma na Ferreirze. Za chwilę nasz niemiecki przyjmujący JW trafił rywali zagrywką (3:1). Po błędzie Walińskiego na zagrywce wynik brzmiał 5:3 na korzyść naszego zespołu. Kolejne serwisy, zarówno po jednej, jak i drugiej stronie, również były nieskuteczne (7:5). Zawiercianie wyrównali dzięki pomyłce Szalachy w ofensywie (8:8). Dalszy fragment seta to regularna wymiana ciosów, z tą jednak różnicą że w natarciu byli gospodarze. Taki stan rzeczy utrzymał się do wyniku 16:15. Później nasi przeciwnicy dołożyli kolejne „oczko” i objęli dwupunktowe prowadzenie. Po czasie wziętym przez naszego szkoleniowca Warta dołożyła kolejny punkt. Świetną pracę w polu serwisowym wykonywał w tym czasie Masny. Przy stanie 16:19 na boisku pojawił się Dawid Gunia, który zmienił Szalachę. Zawiercianie kontynuowali swoją dobrą grę (21:17). Na szczęście mieliśmy w swoich szeregach Lyneela. Przy serwisie Francuza zaczęliśmy odrabiać straty (20:21). Czas dla trenera Lebedewa „zdjął” z zagrywki naszego lidera. Warta poszła za ciosem i zyskała piłki setowe w trzeciej partii. Tym razem od razu zawiercianie postawili kropkę nad „i” w secie i objęli prowadzenie w meczu (25:21).

Czwartą partię „otworzył” as serwisowy Krzysztofa Rejny, na który tym samym odpowiedział Konarski. Dzięki skutecznej kontrze zwieńczonej przez Lyneela prowadziliśmy 4:2. As serwisowy Kampy zwiększył nasz stan posiadania (7:4). Wkrótce potem punktową zagrywką popisał się Malinowski i nasza przewaga była już minimalna (7:6). Na szczęście Gunia uspokoił sytuację. Jak się okazało tylko na moment. Błędy po naszej sprawiły, że zawiercianie wyrównali stan seta, a następnie zyskali przewagę. W ofensywie gospodarzy szalał Waliński (10:9). Po czasie wziętym przez szkoleniowca naszej ekipy Fromm skończył atak. Zawiercianie jednak nie odpuszczali (13:11). Wejście Jakuba Buckiego na zagrywkę i jego dwa asy dały Pomarańczowym najpierw wyrównanie, a następnie prowadzenie (14:13). Od tego momentu gra toczyła się „na styku”, ale to Pomarańczowi wciąż naciskali. Kontra z udziałem Guni dała nam wynik 17:15. Później było już 19:17 dla JW, ale zawiercianie nie odpuścili i ponownie wyszli na prowadzenie (20:19). W tym momencie trener Santilli zareagował przerwą na żądanie. Po niej niezawodny wcześniej Waliński pomylił się w ataku. Zaraz potem Waliński raz jeszcze wyraźnie przestrzelił i byliśmy na czele (21:20). Decydujący fragment tej partii to walka cios za cios, z której to Pomarańczowi uwolnili się, prowadząc (24:22). Czas wzięty przez trenera Lebedewa nie wybił z rytmu JW. W ostatniej akcji seta Kampa zaserwował asa (25:22).

Decydująca część meczu rozpoczęła się od długiej wymiany wygranej przez zawiercian. Kolejna dwa „oczka” należały jednak dla JW, a spora w tym zasługa Lyneela. Po stronie gospodarzy punktował Gawryszewski (3:3). Przy serwisie Walińskiego i skutecznej grze obronnej nasi przeciwnicy odskoczyli na dwa punkty (5:3). Akcja, w której Fromm podbił atak zawiercian, a następnie sam skończył akcję, był równoznaczny z remisem 5:5. Zanim zespoły zamieniły się stronami zmiennik Bucki posłał na stronę rywali asa serwisowego (8:7 dla JW). Za moment asem popisał się Ferreira i to Jurajscy Rycerze byli na prowadzeniu (9:8). Następnie gospodarze mieli kontrę w górze, ale wówczas Kampa zatrzymał blokiem Walińskiego (9:9). Ponownie na czoło wyszliśmy po długiej, wyczerpującej akcji, zakończonej przez Ferensa (12:11). Po czasie wziętym przez Marka Lebedewa znów był remis, natomiast po kolejnej akcji wynik brzmiał 13:12 dla Warty. Tym razem czas wziął Roberto Santilli i ponownie był remis. Meczbole zapewnił zawiercianom Gawryszewski. W grze utrzymał nas Ferens (14:14). Następnie rywale zyskali drugą szansę na skończenie meczu, ale Malinowski pomylił się na zagrywce (15:15). Błąd Szalachy w polu serwisowym dał im trzecią okazję, ale i tym razem pozostaliśmy w meczu! Później to my zyskaliśmy piłki meczowe, po tym jak Masny popełnił błąd w rozegraniu (17:16). Nasze dwie szanse na zamknięcie meczu również okazały się nieskuteczne. Przed trzecią szansą stanął zmiennik Wolański, ale zaserwował w aut. Także czwarta i piąta okazja Pomarańczowych okazały się bezskuteczna. Dopiero za szóstym razem przechyliliśmy szalę wygranej w secie (23:21) i całym spotkaniu 3:2.

MVP: Lukas Kampa.

Aluron Virtu Warta Zawiercie – Jastrzębski Węgiel 2:3 (19:25, 25:21, 25:21, 22:25, 21:23)

Aluron Virtu Warta Zawiercie: Malinowski, Masny, Rejno, Gawryszewski, Ferreira, Waliński, Koga (libero) oraz Dosanjh, Semeniuk, Bociek

Jastrzębski Węgiel: Konarski, Kampa, Szalacha, Hain, Lyneel, Fromm, Popiwczak (libero) oraz Rusek, Wolański, Ferens, Bucki, Gunia