Mark Lebedew: Liga Mistrzów? Kocham te rozgrywki!

Opublikowany przez Listopad 8, 2017 13:18

Rozmiar czcionki : A- A A+

W środę o godz. 19:00 Jastrzębski Węgiel zagra w cypryjskiej Nikozji pierwszy mecz 3. rundy wstępnej Ligi Mistrzów. Rewanż w niedzielę w Jastrzębiu-Zdroju o 17:30.

Rozmowa z Markiem Lebedewem

Marcin Fejkiel: Pana ostatni mecz w Lidze Mistrzów był wyjątkowy. Dwa lata temu w Berlinie po pięciosetowym boju prowadzony przez Pana Berlin Recycling Volleys pokonał PGE Skrę Bełchatów i sięgnął po historyczny brąz w Lidze Mistrzów. Traktuje Pan to osiągnięcie w sposób szczególny?

Mark Lebedew, trener Jastrzębskiego Węgla:To oczywiste, że mam świetne wspomnienia związane z moim ostatnim występem w Lidze Mistrzów. To był wspaniały moment, którego nigdy nie zapomnę. Ale to niejedyny powód, dla którego kocham te rozgrywki. Uwielbiam wysoki poziom rywalizacji i szansę na sprawdzenie się na tle najlepszych drużyn na kontynencie. Ale tak samo było przed wywalczeniem brązowego medalu Ligi Mistrzów.

Nie jest ironią losu, że Jastrzębski Węgiel w 3. Rundzie eliminacji będzie bić się z zespołem, z którym nie było mu dane zagrać dwa lata temu w europejskim pucharze z powodów finansowych?

(śmiech). Na patrzę na to w ten sposób. Nawet nie przyszłoby mi to do głowy.

A jakie są Pańskie oczekiwania w związku z występami w tej edycji Ligi Mistrzów?

Priorytetem jest gra na naszym najwyższym poziomie w obu spotkaniach eliminacyjnych z Omonią i kwalifikacja do fazy grupowej rozgrywek.  

Co wiecie o przeciwniku? Kto lub jaki element ich gry może sprawić Wam największy kłopot?

Obejrzeliśmy sporo meczów Omonii. Mają bardzo dobrego, doświadczonego trenera i kilku całkiem niezłych obcokrajowców w drużynie. Problemy mogą sprawiać zwłaszcza ich skrzydłowi. Dla nich to najważniejsza potyczka w sezonie, więc będą specjalnie przygotowani do pojedynków z nami. Jeśli chcemy awansować do dalszej rundy, musimy utrzymać odpowiedni poziom koncentracji.

Na warunki pogodowe na Cyprze chyba nie możecie narzekać? 25 stopni Celsjusza to temperatura, o której w Polsce obecnie możemy tylko pomarzyć.  

Nie będę ukrywał: jest tutaj cudownie. Ale ważniejsze od ciepła jest czyste powietrze. W Nikozji oddycha się pełną piersią.