Jastrzębski kontra BR Volleys, czyli emocjonalny mecz w Lidze Mistrzów

Opublikowany przez Grudzień 4, 2017 14:33

Rozmiar czcionki : A- A A+

W środę o godz. 20:30 Pomarańczowi zainaugurują występy w fazie grupowej siatkarskiej Ligi Mistrzów.  Na początek emocjonalne starcie z mistrzem Niemiec Berlin Recycling Volleys, a więc klubem, z którym Jastrzębski Węgiel łączy wiele, zwłaszcza w wymiarze ludzkim.

Australijski „łącznik”

Kontakty pomiędzy obydwoma klubami zaczęły się wiele lat temu. Mark Lebedew rozpoczął karierę w Polsce 2007 roku jako członek sztabu szkoleniowego Roberto Santilliego. Był wówczas odpowiedzialny za przygotowanie fizyczne drużyny. Od zawsze marzył jednak o pracy w roli pierwszego trenera, więc kiedy dostał taką szansę w 2009 roku z klubu niemieckiej Bundesligi SG Eschenbachr Eltmann, postanowił przeprowadzić się za naszą zachodnią granicę. Kilka lat później wrócił do Jastrzębia-Zdroju już jako trener Berlin Recycling Volleys na przedsezonową prezentację i mecz otwarcia sezonu Jastrzębskiego Węgla. Później jeszcze dwa razy przyjmował zaproszenia na tego rodzaju wydarzenia.

Związki między obydwoma klubami wynikają z niewielkiej odległości, jaka je dzieli, ale przede wszystkim z czysto ludzkich relacji – wyjaśnia Mark Lebedew, szkoleniowiec Jastrzębskiego Węgla. Opiekun JW pracował w berlińskim klubie przez pięć lat, trzykrotnie sięgając w tym czasie po mistrzostwo Niemiec i dwa razy kończąc rozgrywki jako wicemistrz kraju. W 2015 roku doprowadził BR Volleys do historycznego brązowego medalu Ligi Mistrzów. Bezpośrednio po tamtym sezonie drugi raz w swojej karierze podjął pracę w  Jastrzębskim Węglu. Obecnie jest to już jego trzeci sezon nieprzerwanie w roli szkoleniowca Pomarańczowych.

Starcie z „mentorem”

Z kolei zespół mistrza Niemiec aktualnie jest dowodzony z ławki trenerskiej przez Luke’a Reynoldsa, który jeszcze w zeszłym sezonie pełnił funkcję trenera od przygotowania fizycznego w Jastrzębskim Węglu, sięgając z drużyną po brązowy medal PlusLigi. W czasie pracy w Jastrzębskim Węglu Reynolds nazywał Lebedewa swoim „mentorem”.

Oczywiście nie mogę się już doczekać przyjazdu do Jastrzębia. Mam mnóstwo niesamowitych wspomnień z zeszłego roku. Wraz z zespołem i sztabem szkoleniowym przeżyliśmy wiele dobrego – ekscytuje się Australijczyk Luke Reynolds.

Kolejną ciekawostką w kontekście rywalizacji jastrzębsko-berlińskiej jest fakt, że Lebedew jest także trenerem kadry narodowej Australii, a kilku jego podopiecznych z drużyny „Volleyroos” stanowi o sile  Berlin Recycling Volleys. Chodzi o takich graczy, jak: Paul Carroll, Luke Perry czy Adam White. Natomiast Luke Reynolds jest w kadrze „Kangurów” jednym z asystentów Lebedewa.

Co w związku z tym oznacza ta konfrontacja dla australijskiego trenera? – Ten mecz przywołuje mi na myśl wiele wspaniałych chwil: pięć lat spędzonych w klubie; samo miasto, w którym moja rodzina czuła się świetnie; w Berlinie też urodził się mój syn – wylicza trener Lebedew.

Na pierwszy plan wybija się rywalizacja z Lukiem oraz australijskimi zawodnikami, z którymi spędziłem całe minione lato na zgrupowaniu reprezentacji. W składzie berlińskiego zespołu są również siatkarze, z którym pracowałem w tym klubie, jak: Robert Kromm, Sebastian Kuhner i Egor Bogaczew – dodaje trener Jastrzębskiego Węgla.

Lojalny Salvador Hidalgo Oliva

Kolejną osobą, która łączy oba kluby jest Salvador Hidalgo Oliva. Gwiazdor naszego zespołu od dziesięciu lat mieszka w Berlinie. Sam również reprezentował barwy BR Volleys, grając w tym klubie przez dwa sezony w latach 2009-2011.

BR Volleys traktuję jak rodzinę. To świetny klub, w którym dorastałem jako siatkarz i jako człowiek. Pamiętam prawie wszystko, co w tamtym czasie było moim udziałem. Berliński klub tworzą świetni zawodnicy, menedżerowie, oddani kibice. Nie sposób nie wspomnieć o hali Max-Schmeling oraz samym mieście – podkreśla Hidalgo Oliva.

Berlin jest miastem, które każdemu otwiera drzwi i pozwala ci poczuć się w nim, jak w domu. Nawet w przypadku, gdy urodziłeś się w Rosji, tak jak ja. Dlatego zawsze gram z plastrami w kolorach niemieckiej flagi na palcach, gdyż jestem lojalny wobec tego kraju – kontynuuje Hidalgo Oliva.

Na boisku bez sentymentów

W środę jednak na boisku sentymentów nie będzie. – Walczymy o awans do następnej rundy. Osobiste kontakty i bliskie relacje zostawiamy z boku. Być może sprawią one, że motywacja będzie jeszcze większa, niż zwykle. Na pewno czeka nas trudny pojedynek pomiędzy dwoma zespołami, które są na zbliżonym poziomie – przewiduje Mark Lebedew.