Wywozimy punkt z terenu mistrza Polski. Znakomite widowisko!

Opublikowany przez 29 października, 2016 20:39

Rozmiar czcionki : A- A A+

Pierwszy punkt w sobotnim spotkaniu zdobył po ataku Dawid Konarski. On też był najjaśniejszym „punktem” w szeregach ZAKSY w początkowym fragmencie meczu.

To za sprawą jego atomowych zagrywek rywale szybko odskoczyli naszej drużynie na kilka punktów. Kiedy do tego swoje dołożył serwisem Rafał Buszek (10:6), Mark Lebedew zareagował pierwszą przerwą na żądanie. Po pauzie Maciej Muzaj zmieścił się z atakiem w boisku. Przeciwnicy w dalszym ciągu wywierali na nas ogromną presję zagrywką. Z każdą kolejną akcją Pomarańczowi wpadali w coraz większe tarapaty (8:15). Wówczas na placu gry zameldował się Jason De Roccco, który zastąpił Salvadora Olivę. Kubańczyk za moment był już jednak z powrotem na parkiecie. Benjamin Toniutti uruchamiał zarówno skrzydłowych, jak i środkowych, a ci – niestety dla nas – wywiązywali się ze swoich powinności bez zarzutu. Przy stanie 20:15 szansę gry dostał Marcin Ernastowicz, który zadaniowo pojawił się w polu serwisowym. Pod koniec seta naszej ekipie udało się nieco zniwelować stratę (as Muzaja), ale po czasie wziętym przez Ferdinando De Giorgiego nasz atakujący niestety pomylił się, zagrywając w aut (21:25).

Początek drugiej partii wyglądał zdecydowanie lepiej w wykonaniu naszej ekipy w porównaniu z pierwszym setem. W pierwszych akcjach nieźle spisywał się Scott Touzinsky, który radził sobie w kontrataku. Później do głosu doszli nasi środkowi – Damiana Boruch oraz Grzegorz Kosok. Do stanu 12:10 prowadziliśmy z mistrzami Polski, później jednak zespół z Opolszczyzny wyrównał stan seta po 12. Odtąd to nasi rywale byli w natarciu. Prowadzenie odzyskaliśmy za sprawą ataku z piłki przechodzącej w wykonaniu Borucha (17:16). Z bardzo dobrej strony prezentował się w tym fragmencie meczu też Muzaj. Skuteczna akcja Kosoka pozwoliła nam zyskać dwupunktową przewagę (21:19). To skutkowało przerwą na żądanie trenera gospodarzy. Za chwilę Ferdinando De Giorgi ponownie uciekł się do manewru z czasem dla swojej drużyny, bo „Kosa” raz jeszcze popisał się skuteczną akcją, tym razem w bloku (22:19). Autowa zagrywka Grzegorza Boćka była równoznaczna z pierwszym  setbolem dla JW. W kolejnej akcji Bociek przestrzelił w ataku, a to oznaczało wygraną Pomarańczowych w drugiej partii.

Pierwszy fragment trzeciego seta zaczął się od zaciętej walki. ZAKSA przewagę zbudowała sobie dopiero za sprawą dwóch punktowych bloków (7:5). Kiedy do tego doszła świetna skuteczność Konarskiego w kontrze, zaczęliśmy mieć kłopoty (11:7). Po czasie wziętym przez Marka Lebedewa Rafał Buszek na nasze szczęście pomylił się na zagrywce. Za moment jednak w pole serwisowe powędrował Mateusz Bieniek, a jego serwy były wodą na młyn kędzierzyńskich blokujących (8:14). Atak Konarskiego w siatkę i błąd podwójnego odbicia Pawła Zatorskiego pozwoliły naszej drużynie nieco podgonić wynik, ale wkrótce rozpędzeni mistrzowie Polski znów „odjechali” punktowo (11:18). Przy takim  zapasie punktowym siatkarzom z Kędzierzyna-Koźla grało się swobodnie, a to znajdowało odbicie w kolejnych, udanych akcjach. Klasą dla siebie był Toniutti, który brylował także w bloku! Skuteczny atak Mateusza Bieńka zakończył seta na korzyść naszych przeciwników (16:25).

Łatwo przegrany set nie zdeprymował naszej ekipy, która dzięki dwóm punktowym zagrywkom Lukasa Kampy szybko wypracowała sobie trzypunktową przewagę (8:5). Wówczas szkoleniowiec gospodarzy wziął czas, po którym Konarski przerwał serię Niemca. Ozdobą tej części seta był atak Olivy, który w niesygnalizowany sposób huknął z drugiej linii nie do obrony (10:7). Pojedynczy blok Kubańczyka na Samie Deroo był równoznaczny z rezultatem 12:9 dla Pomarańczowych. Niestety dla nas, wkrótce sytuacja na boisku odwróciła się na korzyść ZAKSY (12:13). Szybko jednak odzyskaliśmy przewagę, a stało się tak przy zagrywce Olivy (15:13). Czas dla gospodarzy i znów na tablicy wyświetlił się remis (15:15). Kolejna część seta to regularna wymiana ciosów na boisku, a przewaga zmieniała się raz na korzyść Pomarańczowych, a raz ZAKSY. Po ataku Borucha mieliśmy jako pierwsi piłkę setową (24:23), ale jej nie wykorzystaliśmy. Sztuka ta udała się dopiero za trzecim razem, a skutecznym egzekutorem okazał się Oliva (27:27). Tym samym doprowadziliśmy do tie-break’a.

Decydująca część meczu rozpoczęła się dla nas jak marzenie. Najpierw Boruch popisał się efektownym blokiem, a następnie, po asie serwisowym Olivy, zyskaliśmy trzypunktowe prowadzenie (5:2). Trener De Giorgi wziął wówczas czas, po którym rywale zbliżyli się na różnicę punktu (5:4). W ataku skutecznością popisywał się Muzaj (7:5). Zespoły zmieniły się stronami przy dwupunktowym prowadzeniu Pomarańczowych. Po morderczej wymianie zakończonej skutecznym kontratakiem Konarskiego ZAKSA wyrównała stan seta po 9. Za moment jednak nasza ekipa znów była z przodu, a zawdzięcza to kapitalnej efektywności w kontrataku (11:9).  Po kolejnym czasie wziętym przez trenera gospodarzy, nasz atakujący popsuł serwis, a następnie Deroo popisał się asem (11:11). Blok Borucha i Kampy na Buszku skutkował wynikiem 13:11 dla naszego zespołu. Mistrzowie Polski zdołali jednak wyrównać. Po akcji Muzaja jako pierwsi zyskaliśmy meczbola (14:13), ale gospodarze się wybronili. Potem mieliśmy jeszcze pięć szans na zakończenie meczu, ale rywal skutecznie wychodził z opresji. ZAKSA miała tych okazji dwie i za sprawą Bieńka wygrała seta i cały mecz 3:2.

MVP: Dawid Konarski.

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – Jastrzębski Węgiel 3:2 (25:21, 20:25, 25:16, 25:27, 22:20)

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle: Toniutti, Konarski, Buszek, Wiśniewski, Bieniek, Deroo, Zatorski (libero) oraz Bociek.

Jastrzębski Węgiel: Muzaj, Kampa, Kosok, Boruch, Oliva, Touzinsky, Popiwczak (libero) oraz De Rocco, Ernastowicz, Bachmatiuk.