Faza grupowa LN zakończona. Lyneel: „Nie pokazaliśmy jeszcze naszej optymalnej formy. Ta ma przyjść na turniej finałowy”

Opublikowany przez Czerwiec 26, 2018 10:47

Rozmiar czcionki : A- A A+

W miniony weekend zakończyła się faza grupowa rozgrywek Ligi Narodów. W trakcie pięciotygodniowych zmagań każda z 16 drużyn w stawce wzięła udział w pięciu turniejach, w których łącznie rozegrała 15 spotkań.

Sześć najlepszych zespołów uzyskało przepustkę do turnieju finałowego, który odbędzie się we francuskim Lille w dniach od 4 do 8 lipca.

Jastrzębski Węgiel był reprezentowany w tych rozgrywkach przez pięciu przedstawicieli:

 – atakującego reprezentacji Polski Dawida Konarskiego,

– przyjmującego reprezentacji Francji Juliena Lyneela,

– rozgrywającego reprezentacji Niemiec Lukasa Kampę,

– przyjmującego reprezentacji Niemiec Christiana Fromma,

– oraz scoutmana reprezentacji Australii Bogdana Szczebaka.

Lyneel zachwycony

Spośród wymienionych reprezentantów pomarańczowej ekipy największe powody do optymizmu ma Lyneel. Jego kadra narodowa wygrała etap eliminacyjny Ligi Narodów (12 zwycięstw i trzy porażki) i zapewne będzie jednym z głównych faworytów do triumfu także w Final Six organizowanym przed własną publicznością.

Moje wrażenia po fazie grupowej są wspaniałe! – ekscytuje się francuski przyjmujący Jastrzębskiego Węgla, Lyneel. Pomimo tego, że Francuzi jako gospodarz mieli zagwarantowany udział w Final Six, to potwierdzili swoją klasę i „dostali” się tam także drogą sportową. – Jestem z tego powodu dumny – podkreśla Julien.

Podobnie jak to miało miejsce w polskiej reprezentacji, u Francuzów również trener kadry mocno „mieszał” w składzie, a nasz zawodnik rzadko wychodził na boisko w podstawowym zestawieniu. Lyneel przyznaje, że grywał mniej, niż w ostatniej edycji Ligi Światowej, ale nie robi z tego powodu problemu. Cieszy się natomiast z pracy wykonanej przez jego zespół, zwłaszcza pod względem przygotowania fizycznego.

Nie pokazaliśmy jeszcze naszej optymalnej formy, bo ta ma przyjść na turniej finałowy. Chcemy zajść jak najwyżej i wygrać wszystkie spotkania – mówi śmiało Francuz.

Jednocześnie nie uważa, by jego drużyna narodowa była faworytem w Final Six. – OK, wygraliśmy fazę grupową Ligi Narodów i triumfowaliśmy w zeszłorocznej edycji Ligi Światowej, ale inne zespoły będą na nas polować. Czeka nas ciężki bój – prognozuje Lyneel, który z fazy grupowej najlepiej zapamiętał mecz z Kanadą. Pomimo słabszej dyspozycji fizycznej Francuzi pokonali w Warnie po tie-breaku świetnie dysponowanych Kanadyjczyków.

W turnieju finałowym grupowymi rywalami gospodarzy będzie Serbia oraz Brazylia.

Polacy pozytywnie zaskoczyli

Brawa należą się bezsprzecznie reprezentacji Polski, która pod wodzą nowego selekcjonera Vitala Heynena była wymagającym rywalem dla siatkarskich potęg (zwycięstwa z Francją, Rosją czy Włochami) i pokazała, że nowy opiekun kadry ma szerokie pole manewru, jeśli chodzi o skład. Mimo sporych rotacji w drużynie biało-czerwoni, generalnie rzecz ujmując, potrafili utrzymać wysoki poziom gry, czego efektem był awans do turnieju finałowego. W nim zmierzą w grupie z Rosją oraz USA.

Atakujący Jastrzębskiego Węgla Dawid Konarski zagrał w siedmiu meczach i zdobył w nich 51 punktów (38 atakiem, 11 blokiem, dwa zagrywką). – Nasze występy w fazie grupowej oceniam bardzo pozytywnie. Graliśmy najszerszym składem spośród wszystkich drużyn w Lidze Narodów, a mimo to udało się osiągnąć niemały sukces w postaci awansu do finałów. Nasi kibice mogą być zadowoleni zarówno z awansu, poziomu, jaki zaprezentowaliśmy, ale i możliwości obejrzenia w akcji wszystkich powołanych do kadry zawodników, co w przeszłości nigdy nie miało miejsca – zauważa Dawid.

Na co – jego zdaniem – stać Polaków w Lille? – We Francji będzie ciężko. Uważam, że sam awans do Final Six będzie dla tych młodszych i mniej ogranych kolegów ogromnym przeżyciem i sporym doświadczeniem, które może nam wszystkim wyjść na dobre – stwierdza Konarski, który na swojej pozycji ma niezwykle silną konkurencję.

Przypomnijmy, że trener Heynen dał szansę gry aż pięciu atakującym. – Konkurencja na ataku jest spora, ale to tylko służy dobru reprezentacji. Przy tak dużych rotacjach, jakie miały miejsce, nikt z nas nie może mówić o zmęczeniu po fazie grupowej. Od czasów gry w kadrze juniorów, później kadrze B i wreszcie pierwszej reprezentacji nigdy nie było tak dużo wolnego czasu! Staram się więc maksymalne go wykorzystać. Swój czas poświęcam rodzinie, regeneracji i oglądaniu mistrzostw świata w piłce nożnej – mówi nowy atakujący Pomarańczowych.

Niemcy z niedosytem

Lekko rozczarowani swoją postawą są aktualni wicemistrzowie Europy Niemcy z Lukasem Kampą i Christianem Frommem w składzie, którzy zakończyli zmagania grupowe na 9. miejscu (siedem zwycięstw, osiem porażek).

Naszym celem był awans do Final Six, ale zabrakło nam konsekwencji w grze – uważa rozgrywający JW.  Ogólne wrażenia z występów w LN Lukas ma jednak pozytywne. – Co tydzień mieliśmy możliwość konfrontowania się z najlepszymi drużynami na świecie. Przy tak dużej liczbie gier każdy zawodnik dostał swoją szansę. To uczy brania na siebie odpowiedzialności i odnajdywania się w trudnych sytuacjach – dodaje Kampa, który z tej edycji Ligi Narodów najlepiej wspomina wygraną w Łodzi z reprezentacją Polski 3:1.

Z bardzo dobrej strony w turniejach grupowych zaprezentował się jeden z naszych nowych przyjmujących, Fromm, plasując się w dziesiątce najlepszych graczy na swojej pozycji, zarówno jeśli chodzi o efektywność ataku, jak i przyjęcia.

Starałem się ciągnąć zespół, jak mogłem, nie tylko w ataku. Może i było kilka niezłych spotkań w moim wykonaniu, ale ja nie jestem usatysfakcjonowany w stu procentach, ponieważ wiem, że stać mnie na więcej – twierdzi Fromm.

Jego ogólne odczucia co do występu niemieckiej kadry w Volleyball Nations League są podobne do przemyśleń Kampy. – Rezultat końcowy jest do przyjęcia. W końcu graliśmy składem, w którym było wielu młodych i niedoświadczonych graczy. Z drugiej strony żałuję, że nie wykorzystaliśmy swoich  szans i nie zdołaliśmy skutecznie zaatakować czołowej szóstki. Jestem jednak pewien, że w przyszłym roku będzie lepiej! – deklaruje Christian.

Dla reprezentacji Niemiec w kalendarzu siatkarskich imprez w tym roku robi się już pusto. Jak wiadomo podopieczni trenera Andrei Gianiego odpadli w eliminacjach do mistrzostw świata i nie zagrają we wrześniowym mundialu we Włoszech i Bułgarii. Kadra niemiecka lato spędzi jednak pracowicie. Nadal bowiem będzie wspólnie trenować i rozgrywać mecze kontrolne (m.in. z Brazylią).

To jednak nie to samo, co turniej mistrzowski – konstatuje z żalem Fromm.

Plan Australii zrealizowany

Dla Australii, z którą od czterech lat współpracuje scoutman Jastrzębskiego Węgla Bogdan Szczebak, celem było przede wszystkim utrzymanie się w stawce. – Przed startem Ligi przewidywałem, że wygramy od trzech do pięciu spotkań. Ostatecznie wygraliśmy pięć, więc możemy być zadowoleni. Każde zwycięstwo nas cieszyło. Najbardziej szkoda pierwszego i ostatniego turnieju. Na początku mieliśmy za rywali Iran, Francję i Serbię. Po porażkach z tymi zespołami na wstępie trudno było zbudować pewność siebie. Z kolei, na końcu mierzyliśmy się z Argentyną, Brazylią i Polską, a więc znowu z bardzo wymagającymi przeciwnikami. W ostatnim turnieju przed własną publicznością Australijczycy chcieli ugrać więcej, ale chyba wkradło się rozluźnienie. Zespół wrócił do kraju po ośmiu tygodniach rozłąki z bliskimi i wyczerpujących podróżach, a do tego było już pewne utrzymanie – relacjonuje Szczebak, który na tym etapie kończy swoją tegoroczną przygodę z kadrą australijskich Kangurów i wraca do kraju.

 

Na plus rozgrywek Szczebak ocenia oprawę meczową – nową formułę prowadzenia spotkań przez spikerów, większą interakcję prowadzących z kibicami. Minusem jego zdaniem była frekwencja w halach, które poza meczami gospodarzy zapełniały się co najwyżej w połowie. Wie, co mówi, gdyż bywał z reprezentacją Kangurów na czterech różnych kontynentach – w Europie, Ameryce Północnej, Azji oraz Australii, i wszędzie pod tym względem było podobnie.